Gleby, czyli: Jak to z tym tzw. Żyznym Półksiężycem było?

Jest to moja odpowiedź na komentarz RudaWeb: https://bialczynski.pl/2017/11/23/adrian-leszczynski-genetycy-na-tropie-pochodzenia-europejczykow-czesc-1/#comment-41716 , pod artykułem: „Adrian Leszczyński: Genetycy na tropie pochodzenia Europejczyków, część 1” – https://bialczynski.pl/2017/11/23/adrian-leszczynski-genetycy-na-tropie-pochodzenia-europejczykow-czesc-1/

Ponieważ mam trudności z publikacją tak dużego komentarza na blogu – Białczyński.pl, to publikuję go na blogu u Dragomiry.

W miarę napływu nowych argumentów, będę ten wpis rozbudowywał.

Szanowny RudaWeb, z całym szacunkiem dla fachu historyka. Tu jednak sprawę należy wziąć bardzo holistycznie.

Czarnoziemy na Ukrainie, jak również te na południu Syberii, nie powstały ot tak sobie na podłożu stepowym.

Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarnoziemy , – przedstawia powstawanie czarnoziemów bardzo ogólnie. Nie jest tam wzięte pod uwagę wielość specyficznych warunków geologiczno – klimatycznych późniejszego powstawania gleb czarnoziemu w tych dwóch rejonach Eurazji.

Do tych specyficznych warunków przyczyniły się kolejne okresy geologiczne, pływy płyt tektonicznych (tzw. dryft kontynentów), zmiany klimatu oraz powstawanie okresowych mórz w tych rejonach.

Przełomowym okresem geologicznym dla Eurazji był okres Permu. Wtedy to praktycznie na terenie całej Azji oraz wschodniej części przyszłej Europy rozpoczęły się gwałtowne erupcje wulkanów. Erupcje te trwały kilka tysięcy lat. Efektem tej działalności było stworzenie grubej warstwy bazaltowej, pokrywającej całą płytę tektoniczną Azji oraz Wschodniej Europy. Praktycznie Eurazja stała się jednolitą płytą tektoniczną o bardzo grubej podstawie bazaltowej. Do dzisiaj tak jest. Dzięki temu płyta Eurazji jest tak bardzo trwała, a erupcje wulkaniczne i wstrząsy tektoniczne występują tylko na jej obrzeżach, na styku z innymi płytami tektonicznymi. Permskie erupcje wulkaniczne dały Eurazji jeszcze jedną korzyść. Eurazja pokryła się grubą warstwą tufu wulkanicznego, który po erodowaniu daje bardzo żyzną glebę. Dzięki temu w następnym okresie Karbonu, przy dużym ociepleniu klimatu, Eurazja przeżywa wręcz wybuch roślinności. Cały teren pokrywają lasy mieszane, z dużą przewagą paproci drzewiastych. Na Syberii przeważają lasy iglaste, a na obecnej Ukrainie również występują duże połacie lasów iglastych.

Pod koniec okresu Karbonu, dla Eurazji następuje pewien rodzaj katastrofy geologicznej. Eurazja staje się za ciężka i częściowo zanurza się w płaszczu Kuli Ziemskiej. Katastrofa ta powoduje zalanie morzami wielu rejonów Eurazji. To już okres Dewonu. Na terenie przyszłej Europy Środkowej, aż po przyszłe M. Czarne wlewa się słone morze. Lasy okresu Karbonu zostają zalane. Podobnie dzieje się na Syberii. Właśnie dzięki tym procesom, na terenie Europy Środkowej (Śląsk, lubelskie) oraz na Ukrainie występują ogromne pokłady antracytu – najlepszego węgla kamiennego. Podobnie na Syberii powstają złoża antracytu. Okres Dewonu trwa około 26 mln. lat. Przez ten czas, na terenach zalanych morzami zachodzi jeszcze jeden korzystny proces. Umierające zwierzęta morskie pozostawiają po sobie szkielety i muszle. Jest to bardzo gruba warstwa skał wapiennych, a to przede wszystkim węglan wapnia, późniejszy podkład i twórca czarnoziemów. Pozostałością pokładów wapiennych tych mórz jest min. polska Jura Krakowsko – Częstochowska, zbudowana głównie z wapienia. Wcześniejsze okresy geologiczne, Kredy i Jury mają oczywiście również wpływ na powstawanie pokładów węglanu wapnia, co ma również wpływ na wybuch roślinności w okresie Karbonu. Poważną rolę odgrywają tu jony wapnia w glebie.

Mijają miliony lat. Obecnie jesteśmy w okresie Czwartorzędu.

Przejdźmy teraz do okresu ostatniego zlodowacenia.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lądolód#/media/File:Northern_icesheet_hg.png

Największy zasięg lądolodu europejskiego nigdy nie doszedł na południe, do przyszłego M. Czarnego.

Tu inne zobrazowanie czapy lodowej na Północy w czasie zlodowacenia:

Wyraźnie widać korytarz wolny od lodowca, między J. Czarnym i J. Kaspijskim. Można też zauważyć brak lodowca w dorzeczu Jeniseju.

Widać również, że Alaska też dostąpiła podobnego efektu jak Syberia. Tam również brak jest lądolodu.

Dzięki tym zjawiskom meteorologicznym, między ówczesnym tzw. J. Czarnym a lądolodem europejskim utworzył się korytarz o szerokości ponad 500 km, w najwęższej jego części. Korytarz ten nie był stepem, lecz bagnistą tajgą pokrytą głównie lasem iglastym i brzeziną. Przy przyszłym M. Kaspijskim, korytarz ten był dużo szerszy. Dzięki temu korytarzowi stada mamutów mogły się przemieszczać z Syberii, aż na płw. Iberyjski. Za tymi stadami wędrowali łowcy hg R, a później również ich potomkowie hg R1a. Droga ta, była więc znana od wielu tysięcy lat.

Nadszedł czas ocieplenia klimatu w Eurazji, lądolód zaczął topnieć. Wody lądolodu spływały głównie na południe, tworząc szerokie rzeki i zabagnienia.

Pozostałością tych dawnych rzek są obecne, największe rzeki Eurazji. Rzeki te, jak dzisiaj wpadały do J. Czarnego, M. Kaspijskiego i J. Aralskiego. Jednak wody polodowcowe nie zatrzymywały się tylko na wymienionych jeziorach i morzach. Na południe od nich tworzyły się następne ogromne jeziora, ograniczone jedynie występującymi górami. Pokrywały one praktycznie tereny przyszłej Persji i części obecnej wschodniej Turcji. Z racji tego, przejście tamtędy było bardzo ograniczone. Głównie po szczytach gór, które nie łączyły się ze sobą.

Dzisiaj tych jezior już nie ma. Wyschły bez dopływu świeżych wód.

Przejście korytarzem północnym było dużo łatwiejsze, bo ziemia, mimo zabagnienia była nadal zmarznięta, a mamuty potrafiły znaleźć brody przez rzeki.

Dzięki temu, że w okresie zlodowacenia, na Syberii panowały specyficzne warunki klimatyczne, stworzyły się warunki do najwcześniejszego powstawania tam czarnoziemów. W rejonie dorzecza Jeniseju, aż do wschodnich stoków Uralu, ta część Syberii była wolna od lądolodu. Panował tam wtedy klimat umiarkowany. Warstwa pokładów węgla kamiennego, następnie pokłady węglanu wapnia, wcześniejsze zabagnienia od wód lodowcowych, spowodowały znakomite warunki do utworzenia się czarnoziemów. Czarnoziemy syberyjskie są jednymi z najstarszych na świecie. Te czarnoziemy były uprawiane przez naszych przodków. O tym mówią legendy.

Niestety, zmiana drogi przepływu prądu zatokowego – Golfsztromu, ocieplenie klimatu Arktyki, rozbicie bariery lodowej na M. Arktycznym (spowodowane podejrzewanym opadem deszczu meteorytów), zakończyło dobry czas dla Syberii. Wilgotne i zimne prądy powietrza arktycznego zaczęły przynosić na Syberię opady śniegu. Syberia zaczęła zamarzać. Trzeba było się stamtąd wyprowadzić. Droga była znana od tysięcy lat.

Ocieplenie klimatu i topnienie lądolodu spowodowało nowe możliwości na Ukrainie. Dawna tajga w korytarzu nad J. Czarnym zaczęła stepowieć i przesuwać się na północ, bagna zaczęły wysychać. Podobnie, jak na Syberii, pokłady węgla kamiennego, warstwa węglanu wapnia oraz warstwa po bagienna, wyższa temperatura, stworzyły warunki do tworzenia się ogromnych obszarów czarnoziemów. Nasi przodkowie już znali tę glebę i wiedzieli, jak ją uprawiać. Owszem, Nizina Panońska również uległa procesowi tworzenia czarnoziemów, chociaż w mniejszym stopniu, warunki były trochę inne.

Z całym szacunkiem, ale Anatolia, a zwłaszcza tzw. Żyzny Półksiężyc nie dostąpiły takich możliwości.

Anatolia oraz tzw. Żyzny Półksiężyc to zupełnie inne warunki. Jest to przede wszystkim teren aktywny tektonicznie, ponieważ leży na styku kilku płyt tektonicznych. Teren ten, to przede wszystkim góry skaliste. Niewysokie, ale zawsze góry. W takich górach nie tworzą się żyzne gleby. Niezależnie od popraw klimatu na umiarkowany, warunki górskie nie pozwalają na tworzenie się większych połaci żyznej gleby. Każde podwyższenie temperatury, ze wzrostem wiatrów, powoduje natychmiastową erozję gleb górskich. Tylko wyższe partie gór Anatolii oraz Gór Zagros były pokryte lasem, gdzie zwykle panował i panuje zimniejszy klimat umiarkowany.

Wchodząc na górę o wysokości ok. 6 tys. m n.p.m., nawet na równiku, ze wzrostem wysokości mijamy kolejne, zimniejsze strefy klimatyczne, z charakterystyczną dla nich roślinnością. Typowym przykładem jest Góra Kilimandżaro (5895 m n.p.m.), położona idealnie na równiku. Tam też na odpowiedniej wysokości można spotkać rośliny znane w Polsce.

Tereny nizinne, w tzw. Żyznym Półksiężycu, stanowią niewielki procent wobec terenów górskich. Były to i są głównie pustynie kamieniste, pokryte żwirem.

„Anatolia w czasach, o których rozmawiamy wyglądała inaczej.”

Owszem, parę milionów lat temu na pewno tak, ale 20 tys., 12 tys. lat temu klimat Anatolii tak się diametralnie nie zmienił. Radykalne zmiany klimatu następowały na północy, nie na południu. Po za tym, aktywna tektonika nie pozwalała stworzyć obszarów żyznej gleby. Płyta afrykańska cały czas naciska na te brzegi Eurazji, demolując je.

Z całym szacunkiem, ale słowo „mogło” w tym kontekście brzmi, jak „obrona Częstochowy”.

Najśmieszniejszy jest sposób zaznaczania obszaru tzw. Żyznego Półksiężyca. Zaznaczenie obejmuje również góry i pustynie. Nie obejmuje zaś, co dziwne, dorzecza Eufratu i Tygrysu. Dla kogoś, kto tam nigdy nie był, taki kit jest do przyjęcia. Dla mnie, nie.

Ten stosunkowo „żyzny” obszar jest bardzo, bardzo wąski. Dotyczy jedynie brzegów rzek, reszta to śmiech na sali i marzenia senne. Z ponad 36 mln. hektarów zaznaczonego tzw. Żyznego Półksiężyca, tylko około 4% to względnie żyzna gleba. Jest to tylko 1.440.000 (słownie: jeden milion czterysta czterdzieści tysięcy) hektarów. Dla porównania, tylko użytki rolne w Polsce wynoszą 19.024.975 (słownie: dziewiętnaście milionów dwadzieścia cztery tysiące dziewięćset siedemdziesiąt pięć) hektarów. Z czym do ludzi? O Ukrainie nie chcę nawet głowy zawracać.

Owszem, rzeczne muły zalewowe są stosunkowo żyzne. Są to głównie mady i marsze.

W klimacie umiarkowanym, na północy, tworzą rozległe łęgi, nawet zalesione, co chroni przed erozją tych gleb. W rejonie tzw. Żyznego Półksiężyca nie było i nie ma takich warunków. Tam nigdy nie powstały łęgi, nawet nie ma po nich śladów.

Jednak mady i marsze z rejonu tzw. Żyznego Półksiężyca mają kilka mankamentów praktycznych.

Przede wszystkim osadzają się w stosunkowo niewielkiej odległości (do 50 m) od brzegów rzeki. Nie stanowi to reguły, bo zależy w dużej mierze od ukształtowania terenu. Zwykle osadzają się do 5 m od brzegu.

Mady i marsze łatwo przepuszczają wodę i bardzo szybko wysychają. Po wyschnięciu natychmiast są rozwiewane przez wiatr. Są to gleby o niskiej ziarnistości i słabo zwięzłe. Suche tworzą pył. Są to zupełnie inne mady i marsze niż w Europie Środkowej. W cieplejszym klimacie, jedyny sposób na tę szybko wysychającą glebę jest całodzienne i nocne nawadnianie. Harówka bez końca, Czas na wynalazki, żaden.

Tam nie ma wiosny, lata, jesieni i zimy. Są tylko dwie pory suche (krótka i długa) oraz dwie pory mokre (długa i krótka). Tak było zawsze, taka szerokość geograficzna, niezależnie od zmian klimatu.

Długa pora mokra, to dla tamtejszych rolników istna makabra. Leje jak z cebra i wymywa te „żyzne” mady i marsze.

Dodatkowo, tamte, wysychające mady i marsze trzeba cały czas nawozić. A czym, w tamtym czasie? Zwierząt hodowlanych jeszcze nie udomowiono. Pozostało czekanie na przechodzące stado dzikich bawołów lub antylop, które zdemolowały całe zasiewy, a klocków jakoś nie chciały stawiać na grządkach.

Oto jeszcze jeden argument przemawiający za wyższością przydatności Północy do rozwoju rolnictwa. Jest to mapa rozmieszczenia fotosyntezy roślin na świecie.
Kolory ciemne, do czarnego, to tereny o bardzo słabej fotosyntezie lub jej całkowitym braku.
Kolory jasne, do czerwonego, to tereny o najwyższej fotosyntezie roślin.
Widać wyraźnie różnicę w jakości fotosyntezy roślin na Północy a tzw. Żyznym Półksiężycem.

 

Tak, że umówmy się – „rolnictwo” w tzw. Żyznym Półksiężycu, to zawracanie głowy, a wszelkie kombinacje alpejskie na ten temat, tworzone są na potrzeby polityczno – religijne.

Wiki: https://pl.wikipedia.org/wiki/Żyzny_Półksiężyc – w każdej opowieści o tzw. Żyznym Półksiężycu musi się znaleźć zdanie: „Kolebka geograficzna wielkich cywilizacji starożytnego Bliskiego Wschodu”. Stamtąd ponoć pochodzi cała cywilizacja Zachodniej Europy? W tym właśnie „jest pies pogrzebany”. Jak wielka cywilizacja świata mogłaby powstawać gdzieś w Środkowej Europie + Ukraina?

W ten sposób psa też można uznać za rolnika, bo narobi nawozu, wykopie dołek, roznosząc ziarna i nawóz, a z tego coś wyrośnie.

Prawdziwe rolnictwo było w Europie Środkowej, gdzie były odpowiednie warunki.

Agnimir

Reklamy

42 myśli w temacie “Gleby, czyli: Jak to z tym tzw. Żyznym Półksiężycem było?

  1. Dopiero teraz znalazłem to, ze jak kliknie się na liczbę komentarzy, to można tu zostawić komentarz! Może to lepiej zmienić? Wpis bardzo dobry i logiczny. Chcę go upowszechnić u siebie i niniejszym pytam o pozwolenie.

    PZDRWM
    SKRiBHa

    Polubienie

  2. Na wstępie, prosimy także o możliwość zamieszczenia u nas wpisu Pana Adama. Wywód jest

    cenny, bo wskazuje przesłanki odmiennego rozwiązania problemu narodzin cywilizacji. Jednak

    niestety nie zaprzecza żadnemu z przytoczonych przez nas faktów. Jeśli znajdą się dowody

    archeologiczne na rozwój rolnictwa i jego ekspansję z Syberii bez żalu zmienimy zdanie,

    ale na razie nie ma do tego podstaw. Poniżej kilka naszych argumentów.

    Po pierwsze – początki rolnictwa są stwierdzone archeologicznie na Bliskim Wschodzie – z

    Syberii ani Ukrainy takich dowodów nie mamy.
    Po drugie – jeśli rozpatrujemy klimat, to dla czasu tych stwierdzonych początków

    rolnictwa, czyli ok. 10 tys. lat temu, a nie wcześniej, bo starszych śladów kultur

    rolniczych i dla innych regionów Euroazji nie ma.
    Po trzecie – kultury rolnicze do Europy Środkowej docierają ok. 7,5 tys. lat temu przez

    Bramę Morawską znad Dunaju, a nie przez stepy od Dniepru.
    Po czwarte – między 10 tys. a 5 tys. lat temu trwa optimum klimatyczne na półkuli

    północnej – Północna Afryka i Bliski Wschód są porośnięte bujną roślinnością (na Saharze

    występują wielkie jeziora i pokrywa ją sawanna zasiedlona liczną zwierzyną).
    Po piąte – powstanie rasy czerwononordyckiej (aryjskiej) antropologowie fizyczni, a

    genetycy genealogiczni – haplogrup R1a i R1b, wzynaczają na ok. 20-15 tys. lat temu w

    rejonie północnego Iranu – tam też znaleziono wczesne ślady rolnictwa (12-10 tys. lat

    temu).
    Po szóste – udział w stworzeniu pierwszych kultur rolniczych mają R1a (i R1b), ale nie w

    Syberii lecz na Bliskim Wschodzie.
    Po siódme (w związku z szóstym) – mutacje R1 wędrujące przez Iran, Północną Mezopotamię i

    Anatolię stworzyły pierwsze cywilizacje (Gire Navoke, Catal Huyuk – począwszy od ok. 12 tys. lat temu) z udziałem miejscowych rodów genetycznych; dla Ukrainy najwcześniejsze protomiasta powiązane z rozwojem uprawy roli mamy dla naddunajskiej kultury Cucuteni-Trypolie od 6,5 tys. lat temu.

    Polubienie

      1. P.s.
        Owszem, nie odnaleziono jeszcze śladów rolnictwa na Syberii, wielu rzeczy nie odnaleziono, tak jak próbek kopalnych R1a na Bałkanach. Zresztą, w zmarzlinie syberyjskiej trudno coś teraz znaleźć. Chociaż mamuty odnaleziono, nawet niektóre w całości.
        Jednak mity słowiańskie mówią o naszym pobycie i życiu na terenie Syberii, a jak wiadomo, wszystkie nasze wiadomości o Słowianach rozpoczęły się od analizy mitów. Jakoś dziwnie te mity zaczęły się nam sprawdzać. Chyba, że ma pan inne zdanie?
        Tą drogę południową R1a i R1b przebyli przez te gigantyczne jeziora polodowcowe pewnie w dłubankach i po górach Zagros i Elburs hop, hop?
        Coś Wam się te drogi z Adrianem Leszczyńskim jakoś rozjeżdżają. Teraz R1b północą, a R1a południem?
        Owszem, jeszcze 8 tys. lat temu Sahara była jeszcze sawanną (sawanna, jak Sahel). 1 tys. lat później pustynnieje (7 tys. lat temu). Monsuny z nad Atlantyku osłabły i wreszcie zanikły. Wcześniej rzeczywiście próbowano uprawiać, ale zaraz przyszli ludzie za stadami i pogonili tych pseudo rolników. Tak się skończyła kariera Sahary, ale nie mówimy o Saharze.
        W Anatolii, 7 tys. lat temu, zaszedł podobny proces, jak na Saharze. Jednak Anatolia to zupełnie inny teren niż Sahara. Większość terenu to góry, niziny (8 tys. lat temu) były również tylko sawanną, nie urodzajnym rejonem. Sawanna to trawa przede wszystkim, ale nie taka, jaką znamy z Europy. Pod współczesną warstwą ziemi pustynnej nie ma warstw gleby uprawnej, a powinna być, jeżeli taka dawniej była.
        Nadal podtrzymuję swoją tezę: Żyzny Półksiężyc to jest sprawa polityczno – religijna.

        Polubienie

        1. P.s. 2
          Dla celów polityczno – religijnych są w stanie zafałszować każde badania. Robili to nie raz i to na większą skalę.
          Musi być utrzymany dogmat, że wszystkie największe cywilizacje Eurazji urodziły się w jej południowej części. Jeżeli ten dogmat upadnie, to z nim upadną wszystkie religie monoteistyczne, które ponoć tam powstały, w tych „cywilizacjach”. Razem upadnie mit współczesnej zachodniej „cywilizacji” łacińskiej, europejskiej. To jest domino.

          Polubienie

    1. Pan RudaWeb użył ten artykuł do własnych celów demagogicznych i ośmieszających.
      ***
      Pan RudaWeb wziął się za demagogiczne atakowanie przeciwników, używając zwykłych kłamstw i przyklejania moskiewskich łatek.
      Ponoć sprowokowany moją odpowiedziom na Jego komentarz pod artykułem: https://bialczynski.pl/2017/11/23/adrian-leszczynski-genetycy-na-tropie-pochodzenia-europejczykow-czesc-1/#comment-41716 .
      Nie mogłem opublikować wtedy mojego komentarz a na blogu Czesława, bo były wtedy ogólne kłopoty z przyjmowaniem komentarzy.
      Opublikowałem go na blogu Dragomiry w formie artykułu: https://zapomnianalechiablog.wordpress.com/2017/11/26/gleby-czyli-jak-to-z-tym-tzw-zyznym-polksiezycem-bylo/ pt. „Gleby, czyli: Jak to z tym tzw. Żyznym Półksiężycem było?”, którym krytykuję tezy Ruda Web.
      Pan Ruda Web wysmażył u siebie artykuł: „LEWICI BYLI NAD WISŁĄ TYSIĄCE LAT WCZEŚNIEJ”: https://rudaweb.pl/index.php/2017/12/12/lewici-byli-nad-wisla-tysiace-lat-wczesniej/ ,
      Artykuł ten, min. ma na celu ośmieszenie mojego artykułu demagogicznymi sposobami ośmieszania, a nawet katolickim przyklejaniem łatek moskiewskich.
      Musiałem bardzo zdenerwować Ruda Web swoim artykułem, jeżeli bierze się za takie sposoby.
      Pod w/w artykułem RudaWeb odpowiedziałem komentarzem, ale wątpię, czy wyjdzie on z moderacji.
      Tę odpowiedz na demagogiczny paszkwil publikuję i Tutaj:

      „Jabłonie, brzoskwinie i konopie siewne, to pewnie króliki azjatyckie do Europy przyniosły z nad Ałtaju. Przez Bliski Wschód oczywiście, bo prostszej drogi nie było.
      Kozy, krowy i konie, R1a udomowili oczywiście na Bliskim Wschodzie, tam, gdzie ich nie było.
      „Po czwarte – między 10 tys. a 5 tys. lat temu trwa optimum klimatyczne na półkuli północnej (…)”
      Panie Web, nie dokładnie. To niby optimum kończy się 8 tys. lat temu, Wtedy zanikają monsuny w Afryce i Anatolii. Już wcześniej Afryka Północna i Anatolia zaczyna mocno stepowieć i pustynnieć. Pseudo rolnicy wycofują się i pojawiają się w Afryce łowcy podążający za stadami antylop gnu i bawołów.

      „Oczywiście dochodzi do tego całe grono miłośników Matki Rosji z jej „księgą Welesa” i „wedami ariosłowiańskimi”.”
      Panie Web, stosuje pan demagogię i po prostu kłamie. Nic takiego tam nie było. Można sprawdzić: https://zapomnianalechiablog.wordpress.com/2017/11/26/gleby-czyli-jak-to-z-tym-tzw-zyznym-polksiezycem-bylo/ , razem z moimi komentarzami pod komentarzami Web.
      Opiera pan się tylko na genetyce, a nie na podejściu holistycznym, uprawiając demagogię. Chce mi pan przykleić łatkę moskiewską?
      „Wróćmy teraz do najnowszych badań kopalnego DNA, na który powołują się wyznawcy szlaku rosyjskiego.”
      Jakiego „szlaku rosyjskiego”, to nadal demagogia? Chodzi o szlak północny. Tam wtedy Rosji nie było. Jakich miłośników Matki Rosji? Co pan wymyśla? Bierze pan się za niecne chwyty, rodem z katolactwa.
      Sam podtytuł : „SARMACI OD SYBERII DO ELAMU” jest demagogią i próbą ośmieszenia.”

      Polubienie

        1. P.s.2
          „Wróćmy teraz do najnowszych badań kopalnego DNA, na który powołują się wyznawcy szlaku rosyjskiego.”
          Czyżby Adrianowi Leszczyńskiemu też się oberwała?

          Polubienie

  3. 😀 😀 😀
    Okazuje się, że adresat tego artykułu, pan RudaWeb bardzo cierpi z jego powodu.
    Szczególnie nie może ścierpieć moich dodatkowych komentarzy na blogu: skrbh.wordpress.com/2017/12/09/82-adam-smolinski-agnimir-gleby-czyli-jak-to-z-tym-tzw-zyznym-polksiezycem-bylo/
    Cierpi jeszcze do dzisiaj, bo brak mu kontrargumentów.
    Aby ulżyć jakoś swoim cierpieniom, pan RudaWeb podjął się akcji wysyłania hejterów, którzy będą ośmieszać mój artykuł i moje komentarze.
    Jednocześnie pana RudaWeb rozdziera zazdrość o to, że Dragomira już napisała swoją książkę (umownie zwaną Podręcznikiem), a pan RudaWeb ze swoim „Podręcznikiem historii Słowian” jeszcze nie wyszedł ze stadium konspektu. Tłumaczenia pana RudaWeb o przyczynie są dość enigmatyczne.
    Zatem, hejt przeciwko książce Dragomiry (ośmieszanie sposobem RudaWeb) odbywa się: https://rudaweb.pl/index.php/2017/03/18/nowy-podrecznik-dziejow-ojczystych/ , oczywiście na blogu RudaWeb, bo tam RudaWeb ma możliwości cenzurowania i banowania niekorzystnych dla siebie komentarzy.
    Przodującym, takim hejterem jest obecnie niejaki YOLOMIR. Podejrzewam, że jest to sam RudaWeb, który podszywa się pod YOLOMIRA.
    YOLOMIR rozpoczął swój hejt na: https://bialczynski.pl/2017/03/27/dragomira-plonska-dzieje-i-duchowosc-slowian-podrecznik/#comment-45563.
    Oczywiście zarzucając Dragomirze kompletną niekompetencję, jednocześnie podnosząc wspaniałość kompetencji RudaWeb w pisaniu Podręcznika. Wazelina leje się strumieniem.
    Ciekawe skąd YOLOMIR wie, co tam pisze RudaWeb w swoim Podręczniku?
    YOLOMIR przedstawia siebie, jako wybitnego znawcę duchowości słowiańskiej, a jednocześnie wybitnego specjalistę od astrofizyki. Tylko, że jest mały problem. Wiedzą YOLOMIRa pochodzi z wikipedii, a wikipedii nie ma o duchowości słowian. Z racji tego YOLOMIR musi posługiwać się wiedzą kościółkową, która ma się nijak do duchowości słowiańskiej.
    Dodatkowo, okazuje się, że YOLOMIR jest dyslektykiem, ponieważ nie może odczytać ze zrozumieniem tego, co sam przekopiował z wiki.
    Przy poruszaniu tematu budowy duszy, YOLOMIR nieopatrznie przywalił Czesławowi Białczyńskiem, co poskutkowało oskarżeniem ze strony gospodarze, iż YOLOMIR trolluje. Tym samym, blog Czesława Białczyńskiego stał się niewygodny dla YOLOMIRa.
    Przeniósł się na blog RudaWeb, tu mógł rozwinąć skrzydła, bo RudaWeb’owi zależy na ośmieszaniu książki Dragomiry oraz zadeptaniu mojego artykułu: „Gleby, czyli: Jak to z tym tzw. Żyznym Półksiężycem było?”
    Na tym blogu YOLOMIR bezkarnie wreszcie mógł zaatakować Dragomirę i mnie.
    Wyciągnął, że gdzieś w komentarzach do „Gleb” stwierdziłem, iż zebra nie jest koniowatym. Dla przykładu użył mojego zdania: „Przykładem jest zebra, niby koniowaty, a jednak nie”.
    Dodatkowo YOLOMIR znalazł moje stwierdzenie, że „brzoskwinie są bardzo dobrymi zapylaczami jabłoni”.
    Z tych dwóch moich stwierdzeń YOLOMIR zrobił sobie cyrk słowny: „Szokujące to jednakowoż wyznanie”.
    Jednak ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
    Okazuje się, że dysleksja YOLOMIRa znowu odegrała swoją rolę. YOLOMIR nie potrafi przeczytać i zrozumieć, co jest napisane.
    Tak odpisałem na bełkot tego trolla YOLOMIRA: https://rudaweb.pl/index.php/2017/03/18/nowy-podrecznik-dziejow-ojczystych/#comment-298467

    KWIECIEŃ 9, 2018
    ADAM SMOLIŃSKI
    Your comment is awaiting moderation.

    „Wystarczy sięgnąć do piśmiennictwa Adama Smolińskiego na temat gleboznawstwa, np.: „Przykładem jest zebra, niby koniowaty, a jednak nie”. Szokujące to jednakowoż wyznanie.”

    To jest najlepszy przykład dysleksji u osobnika pt. YOLOMIR.
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja
    Jest to jednocześnie sposób na trollowanie.
    Wyrywa się zdanie z kontekstu i rzuca się błotem, noże się przyklei?
    Dlaczego nie wskazałeś całego akapitu komentarza? Bo by wskazał Twoją głupotę?

    https://skrbh.wordpress.com/2017/12/09/82-adam-smolinski-agnimir-gleby-czyli-jak-to-z-tym-tzw-zyznym-polksiezycem-bylo/#comment-2104 :
    Adam Smoliński
    2017-12-10 O 20:39
    „P.s.
    Są zwierzęta, nawet stadne, które nie da się udomowić. Mają zupełnie inną psychikę, są zbyt płochliwe. Przykładem jest zebra, niby koniowaty, a jednak nie. Afrykańskiego wielbłąda – dromadera udomowiono bardzo późno, szybciej uległ azjatycki wielbłąd dwugarbny – baktrian.”

    Wyjaśniam dyslektykowi YOLOMIRowi, że to „NIE” na końcu zdania: „Przykładem jest zebra, niby koniowaty, a jednak nie.” dotyczy wątku zdania pierwszego: „Są zwierzęta, nawet stadne, które nie da się udomowić.”, a oznacza to „NIE” na końcu, że zebry, mimo, iż jest koniowatym, to nie udało się jej udomowić.
    To jest tzw. zdanie z wątkiem domyślnym, wynikającym ze zdania poprzedzającego. Tego uczą w szkole podstawowej na j. polskim. Pewnie wagary w tym czasie były?
    Powtarzasz swoją wadę dysleksyjną, jak przy kopiowaniu z wiki o czarnej materii.
    SZOKUJĄCA, to jest Twoja dysleksja YOLOMIRze.

    Jeśli chodzi o brzoskwinię, jako zapylaczu jabłoni, to polecam spojrzeć na link: https://www.sadowniczy.pl/Drzewka-owocowe-Zapylacze-drzew-owocowych-cinfo-pol-58.html , a zwłaszcza na zamieszczoną poniżej tabelkę z wymienionymi zapylaczami. Są też inne strony sadownicze, które poruszają temat: „brzoskwinia, jako zapylacz”.
    Tu SZOKUJĄCA jest Twoja wiedza biologiczna YOLOMIRze.
    Czym jeszcze zaSZOKUJESZ?
    Już wiem, dlaczego nic większego nie napiszesz. Twoja dysleksja Ci na to nie pozwala, ani czytać, ani pisać.
    Szkoda mi Ciebie. 🙁
    Jednak mimo wszystko dziękuję za reklamę moich tekstów. 🙂
    Znowu się nie udało ośmieszanie panie RudaWeb. 😀

    RudaWeb odpisałem tak: https://rudaweb.pl/index.php/2018/03/08/nyja-bostwo-wojennej-zaglady-pan-swiata-zmarlych/#comment-298454

    KWIECIEŃ 9, 2018
    ADAM SMOLIŃSKI
    Tak, tak panie RudaWeb. Problem z panem jest taki, że kiedy napisze się coś, co panu nie odpowiada ideologicznie, to pan to cenzoruje.
    Widać, że bardzo pana gryzą te „Gleby”, bo nie ma pan na nie argumentów. Myśli pan, że nie widać, iż ten hejt przeciw Dragomirze, to pan organizuje?
    Zazdrość pana roznosi. 😀 😀 😀
    Sposób narracji trudno jest zmienić, a ona zdradza autora.
    Wszyscy to widzą. Kompromitujesz się pan tylko.
    Męcz się człowieku, męcz i cenzoruj. W ten sposób nie stworzysz zespołu, który napisze za Ciebie ten „Twój Podręcznik”

    I tak to zbanujesz, ale co Ci nawrzucam, to moje. 😀

    ODPOWIEDŹ RudaWeb

    KWIECIEŃ 9, 2018
    RUDAWEB
    1 – nie dyskutujemy o ideologii, ale o faktach i ich wadze w argumentowaniu własnych teorii.
    2 – „Gleby” mnie nie gryzą, bo równie żyzne jak na Ukrainie są/były w Panonii, w której powstały pierwsze rolnicze kultury rozwijające się w Polsce – naddunajskie, a nie ukraińskie/stepowe.
    3 – Pani Dragomirze nie zazdroszczę, tylko obawiam się, że może skompromitować próby rzetelnego dociekania prawdziwych dziejów Słowian. Zazdroszczę (i otwarcie to stwierdziłem w jednym z komentarzy) Panu Dębkowi, ale jednak propaguję Jego książkę, bo ze znanych komentarzy Autora i opublikowanych fragmentów mogę liczyć na rzetelne podejście.
    4 – swój podręcznik piszę sam, ale także w oparciu o krytyczne uwagi Komentatorów do moich wpisów; nie zabiegam o palmę pierwszeństwa, ale o racjonalny (a nie fantasmagoryjny) przekaz.

    Zakończę na Pańskim poziomie: Idź się leczyć Nervosolem 🙂

    „3 – Pani Dragomirze nie zazdroszczę, tylko obawiam się, że może skompromitować próby rzetelnego dociekania prawdziwych dziejów Słowian. Zazdroszczę (i otwarcie to stwierdziłem w jednym z komentarzy) Panu Dębkowi, ale jednak propaguję Jego książkę, bo ze znanych komentarzy Autora i opublikowanych fragmentów mogę liczyć na rzetelne podejście.”

    To jest symptomatyczne – „Historię mogą pisać tylko zawodowi historycy, zaś amatorzy – poszukiwacze w żadnym przypadku, bo skompromitują historię”.
    Tą tezą RudaWeb wyklucza i Czesława Białczyńskiego, albowiem nie jest On zawodowym historykiem. Ewentualnie RudaWeb ogranicza wkład Czesława Białczyńskiego do spraw systemu wierzeń:
    „Założeniem Weba jest przekazanie ustaleń dotyczących w jak największym stopniu historii gospodarczej/kultury materialnej i ustroju. Mniej czuje się kompetentny w dziejach ideologii (systemu wierzeń itp.) W tym zakresie szczególnie cenne mogą być ustalenia Pana Czesława Białczyńskiego, na których podstawie możemy ponadto określić ważne dla naszej przeszłości konkretne daty. (…)”.
    To jest ta buta i zadufanie w sobie.
    A jeżeli amator nie kompromituje się, to trzeba mu pomóc i wysłać takich YOLOMIRów, którzy będą opluwać, bezsensu, ale błoto może się przyklei.
    W ten sposób RudaWeb oczyszcza pole wokół siebie, sam chce zostać na tym polu historii Słowian.

    „4 – swój podręcznik piszę sam, ale także w oparciu o krytyczne uwagi Komentatorów do moich wpisów; nie zabiegam o palmę pierwszeństwa, ale o racjonalny (a nie fantasmagoryjny) przekaz.”

    RudaWeb zapomniał, co napisał w przedmowie do artykułu o podręcznikach?
    „Stworzenie więc podręcznika, w którym bez narażania się na zaciemnianie – zamiast wyjaśniania dziejów ojczystych – przedstawimy młodym Polakom wiedzę o ich przodkach, będzie wymagało współpracy i zderzania różnych poglądów. Nie uzgadniania, bo prawdy nie powinno się negocjować, ale odkrywania historii w różnych jej aspektach.”

    Zatem, chyba tylko RudaWeb jest w stanie napisać taki Podręcznik rzetelnie i bez fantasmagorii?
    I to zapewne RudaWeb będzie oceniał, co jest fantasmagorią, a co nią nie jest, jak to zwykł robić na swoim blogu, cenzorując wybiórczo, wg własnej potrzeby.
    Oczywiście tezy RudaWeb nie są fantasmagoriami, bo przecież to historyk z dyplomem.

    Polubienie

    1. P.s.
      Widać dobrze trafiłem w RudaWeb, bo teraz RudaWeb rozpisuje się po blogach, przyklejając mi różne łatki, a nawet podszywanie się pod różne nicki. Czyli, to co sam robi.
      Widać wyraźnie, kto rozpoczął ten obecny hejt, podpierając się swoją cenzurą wybiórczą
      https://bialczynski.pl/2017/03/27/dragomira-plonska-dzieje-i-duchowosc-slowian-podrecznik/#comment-45658

      „Widzę, że Pan Adam prowadzi kampanię, propagującą książkę Dragomiry i zwalczającą zapowiadany na 19 kwietnia podręcznik Bogusława Dębka (…)”
      A czyją książkę miałbym propagować, nieistniejąca RudaWeb, czy chamskiego bufona Bogusława Dębka, który tylko potrafi obrażać kobiety, za zezwoleniem RudaWeb?
      Bliższa koszula ciału, więc propaguję Dragomirę.
      Na początku chciałem merytorycznie dyskutować z @Autorem, jednak kiedy na wszelkie uwagi zaczął wykazywać wyższość i butę, to skończyłem z konwenansami. Zwłaszcza, kiedy zaczął obrażać Dragomirę. RudaWeb miast ostrzec Bogusława Dębka – @Autora, zaczął Go bronić, cenzorując moje komentarze, próbując zakleić mi usta.
      Ciekawe, że właśnie teraz RudaWeb włącza do hejtu podręcznik Bogusława Dębka?
      Ciekawe też, kiedy to książka Bogusława Dębka stała się podręcznikiem? Czyżby Min. Ośw. już ją zatwierdziło, jeszcze przed wydaniem?
      Ciekawe też, że po tygodniach ciszy w dyskusji nad książką Bogusława Dębka, właśnie teraz pojawili się tam hejterzy Obcy i Andrzej, atakując mnie?
      Hejter Andrzej już wcześniej próbował tutaj obrażać Dragomirę. Został ocenzurowany (jak Kuba bogu, tak …, RudaWeb).
      Nie za dużo tych zbiegów okoliczności?
      Wszystko wygląda na celową akcję RudaWeb.
      Czyżby Wydawnictwo Bellona było nie zadowolone ze złych komentarzy, a tym samym źle poprowadzonej akcji propagandowej dla książki Bogusława Dębka?
      Przecież to RudaWeb otrzymał fragmenty tej książki od Bogusława Dębka w celach propagandowych.
      Czyżby RudaWeb spieprzył sprawę? Może i @Autor – Bogusław Dębek też spieprzył reklamę, wykazując wyższość i butę wobec komentatorów?
      Zatem, to RudaWeb i Bogusław Dębek powinni mieć pretensje do siebie, a Wydawnictwo Bellona, pretensje do obu za ewentualne obniżenie sprzedaży tej książki.
      Tak to bywa, gdy za reklamę biorą się „fachowcy z bożej łaski”, próbując wykorzystać nie swoje pomysły. Wydawnictwo Bellona wie czyje pomysły i od kogo otrzymało linki na strony słowiańskie.
      Ja książkę Bogusława Dębka mam w głębokim poważaniu, czyli wiadomo gdzie.

      Polubienie

      1. Pani Dragomiro i Panie Adamie, macie bezsprzeczną rację o człowieku pod pseudonimem RudaWeb.
        Pierwszy raz włączyłem się do dyskusji na stronach słowiańskich, aby bronić atakowany artykuł pana Adama:
        https://rudaweb.pl/index.php/2018/03/08/nyja-bostwo-wojennej-zaglady-pan-swiata-zmarlych/#comment-298676
        Przeczytałem ten artykuł bardzo dokładnie. Pan Adam, nigdzie nie twierdzi, że zebra nie jest koniowatym. Wręcz odwrotnie, twierdzi, że jest koniowatym, a mimo to nie udało jej się udomowić.
        Ma też rację z brzoskwiniami.
        Ten YOLOMIR manipuluje tekstem pana Adama.
        W drugim komentarzu zwróciłem YOLOMIROWI uwagę, że myli pojęcia, pisząc: „Hodowla zwierząt jest starsza niż hodowla roślin, a więc rolnictwo.”.
        Zapytałem YOLOMIRA, od kiedy to rolnictwo, to tylko uprawa roślin? Ze zdania YOLOMIRA wynika, że hodowla zwierząt nie jest rolnictwem.
        Poleciłem mu przeczytanie wikipedii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Rolnictwo .
        Po za tym, rośliny uprawia się, a nie hoduje, zwierzęta się hoduje.
        Napisałem, że to są fakty, a YOLOMIR nimi manipuluje.
        Drugi mój komentarz został zbanowany przez RudaWeb. Widocznie, nie odpowiadał mu ideologicznie..
        Pierwszy raz wszedłem, a już zaliczyłem ban.
        Odpowiedź RudaWeb na mój komentarz zaskoczyła mnie. Jest wyjątkowo nerwowa i opryskliwa.
        Po za tym, potwierdzam Państwa spostrzeżenie. Osobnik YOLOMIR, to rzeczywiście jest podszywający się RudaWeb. Ten sam sposób pisania.
        Życzę Powodzenia.

        Polubienie

          1. Warto też rozszyfrować nick YOLOMIR. Spójrzmy do słownika slangu
            YOLO – http://www.slangu.pl/definicja,182,YOLO : „Skrót od słów: You Only Live Once oznaczających Żyje się tylko raz. Często traktowane jako wytłumaczenie do robienia rzeczy głupich i niebezpiecznych zwłaszcza przez młode osoby.” Jednym słowem – głupek. Mir – j. słowiański: pokój lub świat. Z pokojem YOLO raczej się nie kojarzy, zatem ewentualnie – świat.
            W sumie: YOLOMIR, czyli Głupek świata lub Światowy głupek – in nomen omen. 😀 😀 😀
            Żenujące.

            Polubienie

  4. Trudno mi uwierzyć w to, że rolnictwo rozpoczęło się na chłodnej, mroźnej północy, a nie na ciepłym, upalnym południu? Południe ma przecież dogodniejsze warunki do uprawy roli? Może to wdruk z lekcji historii, jeszcze świeży, bo szkołę ukończyłam niedawno, ale jakoś mi się to w głowie nie mieści.

    Polubienie

    1. Drogi Puszku Okruszku, wszystko zależy, co się bierze za pojęcie „mroźna północ” i w jakim czasie.
      Ostatnie zlodowacenie zakończyło się ok. 11 tys. lat temu. Na terenie przyszłej Polski lądolód oparł się najdalej o Karpaty, zaś dalej na wschód, lądolód sięgnął najdalej ok 500 km od przyszłego M. Czarnego. Zatem rozmawiamy tu nie o terenach pokrytych lądolodem, ale o terenach wolnych od lodu. Na północnej półkuli nadal trwały cztery pory roku. Oś Ziemi była ciągle pochylona. Jedynie temperatury były dużo niższe. Jednak, w czasie lata, na terenach wolnych od lodowca, tundra zieleniła się i porastała wysoką trawą. Tak, jak współcześnie Syberia. Tą trawą karmiły się stada wędrujących mamutów, nosorożców włochatych, jeleni i dzikich koni. Nasi przodkowie, łowcy – zbieracze wędrowali i polowali na te stada przez wieki. Wędrowali od Syberii po płw. Pirenejski.
      Nikt nie twierdzi, że 11 tys. lat temu na terenach wolnych od lodowca w Europie rozwijało się rolnictwo. Musiało upłynąć jeszcze ok. 3 – 4 tys. lat, aby klimat się bardziej ocieplił, a lodowiec cofnął się dalej na północ.
      Pierwsza rozwinięta kultura rolnicza na terenie Europy Wschodniej, pojawiła się, jako kultura bugo – dnieprzańska, ok. IV tysiąclecia p.n.e.
      Oczywiście nie pojawiła się ona in deus ex machina. Musiała ona powstawać stopniowo, poprzez małe poletka uprawne. Część ludności nadal zajmowało się łowiectwem i zbieractwem. Tu rosła dzika pszenica samopsza, proso; udomowiono krowy, świnie, kozy i konie.
      W IV tysiącleciu p.n.e. lodowiec wycofał się już dużo na północ, więc terenów uprawnych przybywało, co sprzyjało rozwojowi rolnictwa. Tym bardziej, że tereny te były zasobne w bardzo żyzne czarnoziemy.
      I nie było tak, jak twierdzą, co niektóre przygłupy, że rolnictwo północy odbywało się w doniczkach.
      To tak pokrótce. Więcej spróbuj poszukać sama.

      Polubienie

      1. Uczono mnie w szkole, że świnię owcę, kozę i chyba krowę udomowiono na Bliskim Wschodzie. W Europie takich zwierząt nie było. Później zostały sprowadzone. Pszenica i początki jej uprawy to też Bliski Wschód. Proso to chyba Afryka.

        Polubienie

        1. Rozpatrując nawet ówczesną sytuację klimatu bardziej umiarkowanego niż obecnie, to sytuacja pór roku nie zmieniła się. Nadal tam były dwie pory mokre i dwie pory suche. Jedynie temperatura była niższa. Ulewne deszcze wymywały glebę, a suche wiatry ją rozwiewały. Monsuny z nad o. Indyjskiego nadal działały, co jest związane z nagrzewaniem się powietrza nad Równikiem. Nachylenie osi Ziemi mogło owszem się zmienić, ale bardzo nie wiele. W czasie pór suchych, aby jakoś utrzymać glebę, trzeba było ją nawadniać całą dobę. Mardy rzeczne na Południu są zupełnie inne niż na Północy. Są to mady lekkie zawierające duże ilości żwiru pustynnego, niesionego przez rzeki. Tym bardziej, że występowały one wąskimi pasmami przy brzegach rzek. Mady Południa nie tworzyły lasów łęgowych. Zwróć uwagę, że to Południe już jest dosyć blisko Równika i gorące powietrze z nad niego będzie zawsze płynęło w kierunku zimnego powietrza Północy, dążąc do wyrównania temperatur. Powietrze Kuli Ziemskiej to naczynia połączone. Równik zawsze stanowił źródło ogrzewania powietrza, a Arktyka i Europa w tamtym czasie, żródło intensywnego jego ochładzania. Powietrze z nad O. Indyjskiego było pełne wilgoci, z racji jego parowania. W czasie pór mokrych, to parowanie było bardziej intensywne, a zderzając się z zimnym powietrzem z Północy powodowało ulewy, Pory suche, to już inne nachylenie osi Ziemi w stosunku do Słońca oraz większa odległość od niego. Zatem, efektem jest mniejsze parowanie oceanu i dużo mniejsza wilgotność powietrza. Tym samym nawet susze na Południu.
          Gdyby wówczas były na Południu dogodne warunki klimatyczne, to mielibyśmy archeologiczne pozostałości po lasach liściastych. Nie ma takich. Tylko w górach występowały lasy.

          Polubienie

          1. Na Południu nie można było prowadzić intensywnego rolnictwa ponieważ nie było możliwości dodatkowego użyźniania gleby o słabej żyzności poprzez nawożenie. Jedynie można było czekać na kolejne wylewy rzek, które były bardzo nieregularne. Nie udomowiono w tym rejonie żadnego bydła, zatem nie był dostępny nawóz w postaci gnojowicy.
            Inna sytuacja istniała na Północy. Pod koniec zlodowacenia, w pierwszym rzędzie udało się udomowić duży asortyment bydła. Dzięki hodowli bydła była możliwość zaobserwowania, że gleba wymieszana z gnojowicą powoduje lepszy wzrost trawy, co później wykorzystano w uprawie roślin.

            Polubienie

          2. To jest ta wspaniała Anatolia, w której ponoć powstało rolnictwo:

            Jak widać, same góry od 500 – 5000 m.n.p.m. Im dalej na wschód, tym gorzej. Tam już G. Zagros, średnio 2000 m.n.p.m.

            Polubienie

        2. Kilka dni temu ukazała się pierwsza relacja dotycząca odkrycia na rosyjskiej Syberii 80 kilometrów na południowy zachód od Omska. Według informacji, której udzielił Станислав Дробышевский Научный редактор АНТРОПОГЕНЕЗ.РУ, к.б.н., доцент кафедры антропологии биологического факультета МГУ им. Ломоносоваo, odkrycia dokonano przypadkowo podczas budowy nowej drogi. Odkopano zwartą osadę składającą się z 12 półziemianek. Stan budynków wskazuje, że została ona zniszczona i dodatkowo strawiona przez ogień prawdopodobnie podczas ataku. Nigdy potem już nie została ona odbudowana i nie stwierdzono ponownego jej zasiedlenia. Nie znaleziono też szczątków ludzkich, nie ma śladu po cmentarzysku. Александр Григорьевич Козинцев д.и.н., главный научный сотрудник Музея антропологии и этнографии РАН им. Петра Великого (Кунсткамеры), twierdzi, że na podstawie badań dendrologicznych oraz metodą C-14 określić można, że osada powstała między 13,5 a 11 tysięcy lat temu. W ziemiankach odnaleziono niewiele przedmiotów, głównie są to narzędzia z krzemienia, tj. noże, młoty, siekierki. Były też przewiercone wilcze kły, prawdopodobnie w celu nanizania na rzemyk. Poza tym trochę kości jaków, turów. Ciekawsze znalezisko pochodzi z jamy zlokalizowanej przy jednej z ziemianek. Jama, głęboka na ok. 2 metry wyłożona była kamieniami, scalanymi gliną. Spodnia jej część zawierała bruk kamienny, na który dodatkowo wyłożono glinę. W jamie były resztki dwóch, około 20 litrowych amfor glinianych oraz również glinianych przykryć na amfory, a także resztki czegoś, co wstępnie sklasyfikowano jako drewnianą sochę, czyli narzędzie do uprawy ziemi. Biochemiczna analiza drobin i pyłów wyodrębnionych na dnie jednej z amfor wskazuje na ziarna zbóż a, konkretnie z rodziny wiechlinowatych pszenicy samopszy. http:/./antropogenez..ru. Wskazywałoby to na uprawianie rolnictwa na stepach syberyjskich już ok. 13 tysięcy lat temu. Zaskoczenie jest duże, ponieważ do tej pory uważano, że ta prymitywna odmiana dawnymi czasy mogła być uprawiana w regionie Kaukazu, Iranu, Afganistanu, Azji Mniejszej, Bałkanów, ale nie na syberyjskich stepach i w dodatku byłyby to najstarsze dowody powstania rolnictwa, dawniejsze niż z terenu Anatolii, czy tzw. żyznego Pólksiężyca.. Odkrycie rosyjskich uczonych jest zaskakujące i w nowym świetle stawia początki rolnictwa.

          Polubienie

          1. Bardzo ciekawa informacja. Czy mogłaby pani podać link do artykułu Станислава Дробышевсково?

            Polubienie

          2. To nie była publikacja Drobyszewskiego, ale krótka informacja z komentarzami Kozincewa, Reczki, Drobyszewskiego. Nie mogę jej znaleźć, bo tylko skopiowałam tekst oraz niektóre komentarze i to wszystko przetłumaczyłam. Nie sądziłam, że będzie potrzebny link. Jak znajdę, podam. Tam też było zdanie: „ludność osady utrzymywała się dzięki hodowli, także polowaniu. Uprawa zbóż wiechlinowatych, prawdopodobnie stanowiła dodatkową część ich gospodarki. Dla oficjalnej nauki to już nie mit te ruiny leżące pod Omskiem i monumentalnymi tworami rosyjskiej Syberii” [oryg. Для официальной науки это уже не миф, что руины лежат под тротуарами Омска и монументальными творениями Сибири]. Swoją drogą dla Rosjan pojęcie odległości jest dosyć specyficzne, bo jednak odkrycia dokonano ok. 80 kilometrów od Omska, a nie pod jego „trotuarami”. W tekście nic nie ma na temat, czy zebrane ziarna były przetwarzane przy pomocy żaren na mąkę lub kaszę, czy też były zjadane w stanie surowym, albo stanowiły zapas do zasiewu. Drobyszewski znany jest z opisania znaleziska szczątków dziecka z Mal’ty, prezentuje raczej wyważone stanowiska i nie komentuje sensacji dla sensacji, tak samo Reczko. Wysłałam zapytanie do Rusłana Bajdikowa, żeby coś na ten temat odpowiedział. Od lat z zainteresowaniem czytam rosyjskie wydania internetowe poświęcone archeologii, genetyce i Słowianom, także blogi z tym związane. Trochę też tam piszę i to co mnie porusza, to kompetencja dyskusji z udziałem ludzi nauki, archeologów, genetyków, historyków i zwykłych czytelników. Da się też odczuć bardzo dużą sympatię Rosjan dla Polaków i wielką dozę złego widzenia roli Żydów. To jest zjawisko nieporównywalne dla naszego widzenia świata. Trzeba podkreślić, że my w porównaniu z Rosjanami jesteśmy bardzo daleko do tyłu w dyskusji na temat historii Słowian. U nas to ciągle ględzenie i bajdury, a u nich badania i dyskusja na wysokim poziomie. Tak jest niestety.

            Polubienie

  5. Ciekawy wątek rozpoczął @W pod artykułem „TURBOSŁOWIAŃSKA NAUKA Z KASZUB”, dotyczący wizerunku drzewa cedrowego na fladze Libanu: https://rudaweb.pl/index.php/2018/03/30/turboslowianska-nauka-z-kaszub/#comment-298453
    @W zastanawia się dlaczego to akurat drzewo stało się symbolem Libanu?
    Cedr libański jest bardzo specyficznym drzewem, o bardzo pięknej urodzie. Jest zupełnie odmienny od cedrów rosnących w Afryce Północnej, czy też cedrów himalajskich. Nawet jest inny od cerów rosnących w Turcji, Iraku, czy Iranie
    Cedr jest drzewem typowo górskim. W Himalajach rośnie na wysokościach 1500 – 3500 m.n.p.m., na obrzeżach basenu M. Śródziemnego rośnie naturalnie na wysokościach 1000 – 2300 m.n.p.m.
    W naturalnych warunkach górskich cedr potrafi osiągać wysokość 40 m.Jest to potężne drzewo o bardzo grubym pniu. Posadzony w warunkach nizinnych niestety karłowacieje i jest sadzone jedynie w celach ozdobnych. Jego szpilki są dość długie o przepięknej, srebrzysto – błękitnej barwie. Szczególnie pięknie wyglądają podświetlone promieniami Słońca.
    Właśnie góry Libanu są ojczyzną tego pięknego drzewa i właśnie ze względu na potęgę tego drzewa i jego piękno stało się ono symbolem Libanu.
    Polacy mogą oglądać drzewka cedru libańskiego, a nawet sami go uprawiać w Polsce, jednak są to tylko drzewka karłowate, nieoddające rzeczywistego piękna i potęgo cedru libańskiemu.
    Niestety, aby to zobaczyć, trzeba pojechać do Libanu.
    Cedr posiada wiele znakomitych cech użytkowych. Jego drewno jest bardzo lekkie i w stanie wysuszonym bardzo miękkie. Zatem, nadaje się na okleiny, sklejki, a przede wszystkim na ołówki.
    W stanie wilgotnym, drewno cedrowe staje się bardzo twarde, a jednocześnie giętkim. Jest odporne na częste wyginanie, nie pękając.Te cechy szczególnie predestynują to drewno, jako budulec drewnianych okrętów.
    @IZA stwierdza: „Aria@ Turcy Osmańscy wycieli w pień wszystkie drzewa nadające się do budowy okrętów w Afryce Płn. Palestynie i Libanie.”
    Owszem, Turcy wykorzystywali cedry na budowę okrętów. Wcześniej robili to Persowie, Asyryjczycy i Babilończycy. Jednak drewno cedrowe pozyskiwali w G. Taurus, G. Zagros i G. Elburs, a jest to inna odmiana cedru, rosnącego na wyższych wysokościach.
    Drewno cedru libańskiego było wykorzystywane w dużo mniejszym stopniu, właśnie ze względu na piękno tego drzewa.
    Liban to właściwie kraj głównie górzysty, o stosunkowo małej ilości większych połaci nizin. Ta mapa dobrze oddaje topografię Libanu: https://www.flickr.com/photos/28601488@N05/4891515513/sizes/l
    Nie wytrzebiono w pień cedrów w Małej Azji, jak twierdzi Iza. One nadal tam rosną, tylko, że rosną w górach i zwykły turysta rzadko może je zobaczyć. Zaś te rosnące na nizinach, w przydomowych ogródkach, to marne kopie tych dzikich cedrów, rosnących w górach.

    Polubienie

    1. Adamie, mnie zastanawia jedno – Cedr należy do pisząc potocznie iglaków – u nas takim drzewem jest LiM-Ba – górna granica występowania drzew – gdyby występowała ona np. w kotlinach to zapewne nazwano by te drzewo LiN-Ba. Drzewo jak i rzeka to BaBeL – wypływa ze Szczytów, wiecznie zielone – jak źródła – to nie jest semickie porównanie – gdyż drzewo Słowian jest oparte na tych źródłach, Cedr też występuje na Syberii, ma tam dużo większe zastosowanie od budowania przez Turków tonących okrętów – z resztą o żadnych ich wielkich bitwach na morzu nie słyszałem, i raczej na marynarzy nie wyglądają ( ale to moja uszczypliwość).
      Klimat surowy, z dużą ilością z -wilgoci w górnej części atmosfery – czyli powietrzne korytarze wilgotnego powietrza – a dookoła pustynia – W nie zrozumiał kontekstu – i odniesienia do wydumanej historii semickiej – nie chcę mi się pisać o niby ich eksodusie z nad Nilu = bo pozostałości browarów z przed 3500 lat ( a więc okresu wędrówki ludów z Północy) odnajdziemy właśnie w Syrii, i w Libanie – Semici musieli pracować w browarach. Piwo z pszenicy, lub jęczmienia – zynthos – z żyta, kwas chlebowy i podpiwek – a nie wino. Oczywiście tam gdzie jest ciepło to raczej uprawia się winorośla, zamiast chmielu czy zbóż – Mi nie pasują ofitzjalne wersje tego cud rolnictwa podpieranego ów blablą.
      Mamy z resztą wyspę Zakynthos – Fenicjanie, Filastynii, a może jednak Scytowie i Ariowie – czyli ludzie gór, i rolnicy – ich dzieci schodzą na południe – spokrewnieni z Wędami. Oczywiście tutaj obrazuje ale spróbujcie zrobić symulację – skoro 7500 lat temu Ariowie idą na wschód i dochodzą do Indii, zyją na pustyni TaklaMakan, i potem wracają razem z Wranami, a tutaj na dawnych ziemiach wyrosły nowe plemiona, które kulturowo są bliskie, z przewagą stepowej patyny rytuałów.
      Nie można zapomnieć o Naszych Bolkach, Wołkach, Borusach – niedźwiedziach, Bojarach, Turach, o koźlarzach, którzy znali się na rolnictwie, a właściwie na przetwarzaniu zbóż w fermentacje górne i dolne, czyli ludy Panonii – nie wspomnę o takich słowach jak Kosel, czy Kosa – czyli Kozioł i Koza i raczej nie mające nic wspólnego z wypasaniem Kóz, chodź w górach na pewno – bo kozy to najlepsze oczyszczacze podhali pod uprawy. Biesy to raczej ludzie lasów górskich, ale i też przepraw przez góry, potem mamy Lęgów – problem jest kwestią z datowaniem poszczególnych plemion,szczepów gdyż tereny nad Wij -Jąć -ymi się rzekami to swoisty tygiel i mieszanie się, jak w oceanie – a o tym juz pisał Pan Czesław.
      Mamy wszystkie punkty – budownictwo, rolnictwo, spich-leże ( magazynowanie) i transport drogą morską i rzeczną. Ta wersja byłaby szokiem w promowanym i narzucanym przez media, religie, i pozostałe yelity naukofe związane wokół semickich „neublistów ” – w tym świecie akadamickim nie ma choćby krzty woli aby wyjść z poza ten chory krąg – i jak widać – w tym Analnym Intelekcie grupy dywersantów robią wszystko aby dzielić. Jesteście blisko.

      Polubienie

  6. Panie Aria, potężny, masywny, majestatyczny Cedr, jako wyróznik na danym obszarze, został symbolem tam gdzie jest Liban. Proste i logiczne. Wszelkie inne dywagacje, choć ciekawe, są tylko subiektywnymi wnioskami (w dodatku na ten moment wiele nie do zweryfikowania), nie związanymi dla mnie z tematem symbolu na fladze. Natomiast swego rodzaju „fanatyzm” w przedstawianiu i tworzeniu tysięcy połączeń i znaczen i wiara w nieomylnośc, zbyt ociera się według mnie o kato z ich pierdyliardem swietych i cudach na kiju. Pod takich np żygilum_analicum trzeba twarde argumenty.
    Zarzuciłem wątek na Webie po mundrościach bezchwilimyslenia i tylko taka krótka odpowiedź dla Pana.

    Polubienie

    1. Panie W – wszystko ładnie, ale symbolem narodu zostaje ktoś, lub coś co miało istotne znaczenie wręcz metafizyczne dla danego Narodu – wiemy, że część naszej historii zostało zmieniona i zarabowana – niechętnym nam. Nie wszystko złoto co się świeci, i nie wszystko ma znaczenie co do obrazu.
      Być może to Scyci pozostawili im taki a nie inny wymiar Rodowy – Szczyt i Drzewo – które dla pustynnych ludków jest czymś czym woda dla spalonej ziemi.
      Prosze znaleźć Orła Białego w Przyrodzie, całego białego – no nie znajdzie Pan, a jednak jest on symbolem Polaków.
      Przyjąć Pana założenie do raczej prędzej powinien znaleźć się na fladze bocian, lub Ibis a nie drzewo – nawet jeśli jest piękne i dostojne.
      Wszystko co ma południe, nie zostało przez nich stworzone, jak i blebla tak i ofitzjalne strony naukofe z jakiegoś powodu blokują prawdziwą wiedzę na temat starożytności – łaskawie Nam komunikując co bardziej szczątkowe i dogmatyczne dzieje człowieka rozumnego.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s