Awarowie, warownia i wojna

W Azji wielu historyków prezentuje odmienną wizję dziejów, niż ta, którą się przyjmuje w Europie. Już parę dziesiątków wieków temu cywilizacja grecko-rzymska splatała się z kulturami zrodzonymi w Mezopotamii, na południowym przedgórzu Kaukazu w dolinie Nilu i na terytorium Afryki Północnej. W podręcznikach historii trudno odnaleźć informacje że my, Polacy mamy w sobie genetyczny przekaz Sarmatów, indoirańskiego ludu który pozostawił po sobie ślady w dorzeczach Dniestru i Dniepru, w deltach Amu-darii i Syr-darii, nad Wołgą i nad Donem, w Kazachstanie i Samarze, w Ałtaju, na Uralu i w południowej Syberii. Prowadzili zarówno osiadły, jak i koczowniczy tryb życia. Wędrując przez Wielki Step wzdłuż brzegów Morza Kaspijskiego, Sarmaci dotarli nad Wisłę, gdzie zasymilowali się ze Słowianami.

Issa Adger-Adajew, ostatni dyrektor zniszczonego przez Rosjan Muzeum Historycznego w Groznym, wspomina o Sarmatach w swojej książce „Kamienie mówią” (Warszawa 2005). Grupy nomadów, sunące z wozami, bydłem i końmi na północ wzdłuż dzisiejszego Morza Kaspijskiego, przodkowie Czeczenów – Nachowie nazwali „c’ armat” – Sarmaci. Określało to koczownika „wędrującego z ogniskiem”, a także „mającego nieczystą mowę” i „żyjącego w nieładzie”. Owidiusz wspominał o „grubej” mowie koczowników i ich niestrzyżonych, włosach. Uważano ich za dzikusów, ale dzikusów nie budzących grozy i popłochu. W odróżnieniu od Awarów i Hunów, których nazwy weszły do języków sąsiadujących z nimi plemion nie tylko w słowach i przysłowiach podkreślających dominację i heroizm, ale też – przede wszystkim – zniszczenie i zagrożenie.

Starożytni Hetyci słowem „avari” określali wieże lub straż graniczną. Polskie słowo „awaria” ma pochodzić od arabskiego „avar” czyli „wada”, „szkoda”. Po łacinie „aversio” to wstręt, odraza, obrzydzenie, krótko: awersja. W języku litewskim – „varu” to „siła, pod przymusem”, a „vartai” – to „brama”, „wrota”, skąd już blisko do staroruskich dwieri i do węgierskiego vár – „zamek”. Również angielskiego „war” – „wojna”. W języku szwedzkim „avvarja” oznacza „odparować cios”, „odeprzeć wroga”, „ochronić”, „zapobiec”. Tureckie „avariz” – to „przeszkoda”, „zawada”. Można stąd wyciągnąć wniosek, że Sarmaci pozbawieni byli agresywnej ekspansywności, co być może wynikało z ważnej roli kobiet w ich strukturze społecznej; kobiety były szamankami, brały też udział w wyprawach wojennych i polowaniach. Zapewne wpływały również na utrzymanie pewnej „sprawiedliwości” czy „rycerskości” swych współbraci. Odróżniało to Sarmatów zarówno od Scytów, jak i od większości plemion indoeuropejskich. Co nie znaczy, że nie byli ludem wojowniczym – słynęli z waleczności, a do walk zaprawiani byli od dzieciństwa. W starożytności uważano Sarmatów za potomków Scytów i Amazonek. Może to dzięki udziałowi kobiet w życiu społecznym nie tylko walczyli, ale też łatwo wchodzili w pokojowe związki z innymi plemionami i byli otwarci na inne kultury. W ich języku widoczne były wpływy irańskie, nachskie, adygejskie i turkskie.

O pochodzeniu polskiej szlachty od „starożytnego ludu z kraju Partów” pisał już Wincenty Kadłubek. W kulturze polskiej dziedzictwo po Sarmatach widać chociażby w wielkim umiłowaniu wolności, męstwie i dobroduszności. Amerykański antropolog Scott Littleton udowodnił powiązania legend arturiańskich – do których należy ta o Rycerzach Okrągłego Stołu – z eposami sarmackimi. W XIX wieku opowieści o pansłowiańskim braterstwie różnych, obcych sobie mentalnie i historycznie, ludów środkowo-wschodniej i południowej Europy inspirowała carska Ochrana. Trudno na serio traktować baśń o trzech braciach: Lechu, Rusie i Czechu, i ich spotkaniu nad brzegiem jeziora Gopło, pod dębem, na którym biały orzeł miał gniazdo. Stąd bracia mieli rozjechać się na trzy świata strony, dając początek trzem słowiańskim narodom. Legendarny Rus był zapewne Wikingiem, Czech najprawdopodobniej Celtem, a Lech… Ugrofinem, który zachował w swoim imieniu nazwę grodu, skąd pochodzili jego przodkowie.

Gród ten istnieje do dzisiaj. Jest stolicą himalajskiego księstwa Ladak, w którym wiele górskich dolin zamieszkują szczepy ugrofińskie. Zachowały one pamięć archaicznego języka ugrofińskiego w którym słowo bałt oznacza błoto. Od niego ma pochodzić zarówno nazwa Baltistanu w Pakistanie, Morza Bałtyckiego i Balatonu, a także Bałucianki – niewielkiej wsi w Beskidzie Niskim. Nazwę Leh nosi rzeka w Bawarii, nad którą w 955 r. wojska niemieckiego cesarza Ottona I pokonały Madziarów, kładąc kres ich dalszym najazdom w głąb europejskiego kontynentu. Warto też wspomnieć, że nad Bajkałem była również kolebka Celtów – Galów. Wędrując na zachód mieli utrwalić swój ślad w nazwach rzek: Wisły i Sanu. Leżąca o 1777 km na wschód od Moskwy linia wododziałowa uralskiego grzbietu jest tylko umowną granicą pomiędzy Europą i Azją. Byliśmy od prawieków mieszkańcami Eurazji. Czy też Azjopy, jak twierdził jeden z doradców prezydenta Władimira Putina.

Po oceanie stepów od Huang-Ho do Dunaju, gnani głodem, gdy słońce wypaliło trawę i nadzieją na znalezienie zielonych pastwisk, wypierani przez silniejszych sąsiadów, ciągnęli na zachód z podnóży Ałtaju i tybetańskich płaskowyżów Hunowie, Goci, Awarowie, Bułgarzy, Pieczyngowie, Połowcy, Tatarzy, Scytowie, Antowie i Sarmaci. W większości Ugrofinowie, Indoirańczycy i ludy turkskie. W przekazie genetycznym mieszkańców południa Francji zachowały się ślady pobytu wojów Attyli, a w Bretanii są wioski, gdzie rodzą się dzieci z mongolskim „Chuch tolbo” – niebieskim piętnem tam, gdzie zaczyna się kręgosłup. Przybysze z głębi azjatyckich stepów oddawali cześć bogu Tengri, którego znakiem był równoramienny krzyż. Przedstawiał słońce z czterema promieniami. Takie właśnie krzyże zdobią naszyjniki („zgardy”) noszone jeszcze dziś przez kobiety na Huculszczyźnie. Awarowie (od których ma pochodzić nazwa Bawarii) na skórzanych napierśnikach nosili wizerunek równoramiennego krzyża wpisanego wkoło – znak Tengri. Dziś nazywany jest krzyżem celtyckim. W Etiopii chrześcijańscy wędrowni mnisi posługują się po dzień dzisiejszy „hawariami” – drewnianymi krzyżami wpisanymi w koło. Wśród tureckich uczonych nie jest odosobniony pogląd, że to od ich przodków wyznawcy Chrystusa zapożyczyli kult krzyża. Pierwsi chrześcijanie, rozszarpywani na arenach Rzymu, jako znak swojej wiary rysowali przecież rybę.

Śpiewana przez Chór Aleksandrowa pieśń o Wołdze – „rzece rosyjskiej”, jest rodzajem manipulacji wyobraźnią historyczną. Nad tą rzeką, w przekazach starożytnych noszącą nazwę Itim, i jej dopływami, mieszkają od prawieków co najmniej 23 narody: m.in. Czuwasze, Mordwińcy, Bułgarzy, Chazarowie, Tatarzy, Baszkirzy i Kałmucy. Rosjanie należą do mniejszości.

Tataro-mongolscy wojownicy, szykując się do rajdu znad Selengi i Orchonu na zachód, mieli przytroczone do końskich juków wysuszone na mrozie i sproszkowane mięso z wołu, wsypane do odpowiednio wyprawionego żołądka tego zwierzęcia. Dalej inne menu, w łatwej do zapamiętania proporcji – jeden wół dla jednego wojownika. Taki koncentrat „dr Knorra sprzed wieków”. Sarmaci koczowali nieco bliżej. I nie mieli rozwiniętego na podobnie wysokim poziomie zaopatrzeniowego „know-how”. Gnali ze sobą stada baranów. I co wieczór jeden dawał gardła. Nie było ani czasu, ani wystarczającej ilości chrustu, by go dokładnie upiec. Łój szybko zastygał na rękach, twarzach i wąsach. W przeciwieństwie do Mongołów, Sarmaci mieli dość bujnie owłosione oblicza. Kontynuacja udziału w biesiadzie była możliwa, jeśli nastąpiło odgarnięcie owłosienia od ust. I tak zostało.

Wydany w XIX w. carski ukaz zabraniał noszenia sterczących jak wiewiórcze ogony z obu stron „polskiej” ozdoby męskiej twarzy. Wąsy były uważane za polityczną demonstrację. Na zachowanych zdjęciach widać, że nosili je moi pradziadkowie. W Kyzył, stolicy Tuwińskiej Republiki Autonomicznej, dawnym Kraju Urianchajskim, kilkaset metrów od graniastosłupa oznaczającego centrum Azji, stoją kamienne idole wykopane na stepach abakańskich i nad górnym Jenisejem. Monumentalne, grubo ciosane postacie z zakręconymi zawadiacko, „laszymi” wąsami. Kamienne ich torsy pokrywają znaki runiczne. Określane są jako Sarmaci. Szlachta Rzeczpospolitej, uważająca się za potomków Sarmatów, przyjmowała stroje, gusty kulinarne i broń za modą panującą w Isfahanie, Seraju czy Baku. Lekka, ozdobna szabla – karabela, którą każdy szlachcic nosił u boku – nazwę miała zawdzięczać leżącej niedaleko Bagdadu starożytnej Kerbeli, słynącej ze znakomitych warsztatów płatnerskich. Jedwabne pasy, w których tak się lubowali nasi przodkowie, początkowo powstawały w warsztatach tkackich Karabachu. Dopiero od końca XVIII w. tkano je na miejscu, w persjarniach. Najsławniejsze znajdowały się w Słucku. Były też w Kobyłce pod Warszawą. Z kolei kiełbasa, uważana w sklepach Nowego Jorku za typowo polski przysmak, swoją nazwę wywodzi z języka… farsi. Rozkwit Rzeczpospolitej Wielu Narodów był możliwy dzięki temu, że następcy Czingis Chana przez parę wieków skutecznie hamowali krwiożerczą zachłanność władców Moskwy na cudze ziemie.

Władcy Rosji uczynili wiele, aby zakłamać historię mongoło-tatarskiego panowania i bogactwo cywilizacji, jaka została im przekazana. Łącznie z wojennym „know-how”, systemem prawnym wzorowanym na „jasie” Czyngis Chana, systemem podatkowym, poczcie urtonowej, religijnej tolerancji i zwyczajowi noszenia jedwabnej bielizny. Choć trudno się nie zgodzić z opinią jednego z historyków, że „to właśnie Mongołom i ich wieloletnim rządom na Rusi zawdzięczamy zwichnięcie rycerskiego charakteru dumnych Waregów i wykształcenie takich cech ruskich elit, jak podejrzliwość, podstępność, okrucieństwo, wiarołomstwo, rabstwo wobec silnego i bezbrzeżnej pogardy wobec mniejszego i słabszego”.

Coraz częściej dostrzegamy znamiona schyłku epoki kulturowej dominacji zachodu cywilizacji śródziemnomorsko-atlantyckiej. Apologeci imperialnych dokonań Anglosasów i Wielkorusów muszą przyjąć do wiadomości, że języki angielski i rosyjski będą w miarę upływu dziesięcioleci ustępowały pola chińskiemu, hiszpańskiemu i językom turkskim. Tymi ostatnimi można się porozumiewać zarówno nad brzegiem Adriatyku, nad Morzem Ochockim, w Sinkiangu i kilkadziesiąt kilometrów od Moskwy.

Niestety to na glebie chrześcijańskiej Europy wyrosły totalitaryzmy, których pretorianie najbardziej krwawi i znienawidzeni nosiciele trupich czaszek i czerwonej gwiazdy na czapkach, ci z SS i NKWD, urodzili się w rodzinach chrześcijańskich. Oprawcy z Oświęcimia i Katynia w dzieciństwie nosili na piersiach święty medalik lub krzyżyk. Brak tolerancji dla ludzi innej religii, koloru skóry, obyczaju, rzadko występował w dziejach powszechnych w podobnej skali jak w Europie.

Centrum cywilizacyjne planety Ziemia na naszych oczach przemieszcza się nad brzegi Pacyfiku. Jesteśmy świadkami krachu dualistycznego systemu równowagi. Imperium radzieckie, ostatnie kolonialne imperium naszego globu rozpadło się. Nadal jednak Syberia pozostaje kolonią Rosji. Dopiero w XVIII w. watahy zbójów grasujących na wielkich rzekach północnej Azji, konkwistadorów Syberii, objęły w posiadanie królestwo mrozu i cenniejszych od złota futer. Zesłańcy, a później pensjonariusze Archipelagu Gulag, wśród których znaczący procent stanowili Polacy, zmuszeni byli rozumieć mowę katów i oprawców. Część ich potomków uległa rusyfikacji „obrusieniu” – jak dawniej mawiano na Kresach.

Syberia dawno już zasłużyła, aby wybić się na niepodległość. Jako samodzielne, demokratyczne turksko-rosyjskie państwo z własną, jakże bogatą i tragiczną historią. Że wcześniej czy później jej mieszkańcy zaczną domagać się niepodległości, zdawali sobie już sprawę rosyjscy gubernatorzy, tłumiący powstanie polskich zesłańców, w 1864 r. wzniecone w rejonie Bajkału, a także dowódcy karnych ekspedycji przeciwko basmaczom. Świadom tego był też posiadający kałmucko-żydowskie korzenie Włodzimierz Lenin, który zadecydował o utworzeniu Republiki Dalekiego Wschodu. Republikę proklamowano 6 kwietna 1920 r. Jej armia wzięła udział w operacjach wojennych przeciwko oddziałom barona Romana Maksymiliana von Ungern-Sternberga. Gdy nowe państwo zaczęło uzyskiwać międzynarodowe uznanie, zgromadzeni w Czycie przedstawiciele ludu pracującego dobrowolnie (?) poprosili władzę Rosji Radzieckiej o włączenie do wielkiej rodziny narodów radzieckich. Miało to miejsce 14 listopada 1922 r. Prośba oczywiście została uwzględniona. Moskwa – niestety – potrafiła z Syberii uczynić tylko gigantyczny, na niespotykaną w dziejach skalę, obóz koncentracyjny i eksploatować jej bogactwa naturalne w sposób niezwykle rabunkowy, zagrażający katastrofą ekologicznąna skałe globalną. A przecież Syberia mogła i powinna być drugą Kanadą. Wolna i demokratyczna będzie nią z całą pewnością. Zanim jednak to nastąpi, warto pochylić się nad repetytorium z historii.

Za dynastii Tang (618-907 n.e.) władza cesarzy chińskich sięgała po Morze Kaspijskie (Pe Hoj). Panowali nad ziemiami dzisiejszej Mongolii, Tuwy, Kazachstanu, Chakasji, Republiki Ałtaj, Tadżykistanu, Uzbekistanu, Kirgistanu i całego Dalekiego Wschodu. Dopiero pod koniec XIX w. carska Rosja weszła w posiadanie blisko połowy terytorium chińskiego. Odkąd Tataro-Mongołowie, za Czyngis Chana i jego następców, władających Chinami jako dynastia Juan (1279–1368), ucywilizowali trzymanych w karbach przez Waregów wschodnich Słowian, minęły wieki. Imperium Mongołów zintegrowało politycznie obszary leżące na południe od syberyjskiej tundry. Strategicznym jego jądrem była Syberia, obejmująca również Wielki Step, ciągnący się od brzegów Oceanu Spokojnego po Karpaty. Dla najeźdźców ze wschodu stanowił wspaniałą autostradę.

Powierzchnia Syberii, w zależności od przyjmowanej linii granic, wynosi ok. 12,7 mln km2. Słowa „sabir” i „seber” łączy się zwykle z etnonimami, określającymi plemiona Hunów. Tunguskie „sidur” oznacza „błoto”, „bagno”, „trzęsawisko”, mongolskie „sziber” lub „sziwir” – zarośla nad rzekami, buriackie zaś „sibjer” – groźnego psa, a „sabr”, „sibr” lub „subr” – szarego wilka, darzonego szczególną estymą przez ludy tureckie, Czeczenów i Etrusków. Moskwa oznacza płynący przez bagna strumień. Większość nazw syberyjskich miast i rzek ma tureckie korzenie. Omsk to „dużo śniegu”, Orienburg – „miasto, które leży niżej”, Orzeł – (erjoł) to „droga w górę”, Tiumeń – to „nizina”, a Saratow to Sar-at, czyli „żółty koń”. Nazwę stolicy groźnego północnego sąsiada nadali, po jej zdobyciu, przodkowie Kazachów, sojusznicy Czyngis-chana. Po kazachsku „moskoo”, to „dużo pijanych”…

W latach 1223–1783 ziemie Rzeczypospolitej aż 93 razy były najeżdżane przez tatarskie hordy, ale prowadzono też wymianę towarów i sprzymierzano się przeciw wspólnym wrogom. Wystarczy przypomnieć udział Tatarów w bitwie grunwaldzkiej, w wojnach z Moskwą, Kozakami z Turcją. Jak doszło do powstania jednego z największych w dziejach powszechnych imperium?

Odpowiedź nie jest prosta. Syn koczownika znad Ononu zjednoczył w jeden organizm państwowy grupy nomadów rozrzucone na stepach od Huang-ho po Dunaj. Sąsiednie ludy nazwały ich Tatarami. Od plemienia zdziesiątkowanego przez Czyngis Chana. Pokonani przekazali zwycięzcom swoje imię. Paradoks historii. Ich władcę nazwano chanem nad chanami – Czyngis Chanem. Nazistowscy uczeni twierdzili, że miał płowe włosy i niebieskie oczy. Za panowania czyngizydów wojny prowadzono zorganizowanymi w samodzielne korpusy oddziałami jazdy. Jej kolumny błyskawicznie przenikały w głąb atakowanego kraju. Wcześniej emisariusze rozbudzali waśnie plemienne i religijne, podburzali do buntu feudalnych wasali. Na drodze dyplomatycznej dążono do odosobnienia przeciwnika i oderwania odeń sprzymierzeńców. Role wywiadowców pełnili członkowie karawan kupieckich Chorezmijczycy, Rusini, Połowcy. Oni to sporządzali szkice, na których nanoszono nawet i łąki, gdzie będzie pasza dla koni.

Sprawdzianem gotowości bojowej były łowy. Rozciągnięta na setki kilometrów tyraliera ruszała jednocześnie spod Ałtaju, piasków Dżungarii i stepów chingańskich. Nagonka zamykała się w kotle na rozległej równinie. Chan własnoręcznie zabijał najwspanialszego marała-jelenia. Po zakończeniu polowania ci, którzy szczególnie dobrze się spisali, otrzymywali nagrody. Jeśli zwierzyna przechytrzyła nagonkę, winnego czekała w najlepszym razie chłosta. Do udziału w zdobywaniu warownych grodów zmuszano ludność tubylczą. Obrońcy musieli więc razić swoich bliskich. Stosowano technikę oblężniczą, długo jeszcze nieznaną w Europie. Baterie katapult, miny, rakiety, granaty, trujące gazy i płyny. Pociski zapalające znane już były Mongołom w czasach pierwszych wypraw na Europę. Masowe wyrzynanie opornych wcale nie było jedyną stosowaną metodą wojny psychologicznej. Miała łamać stawiających opór.

autor Witold Szirin Michałowski

źródło http://www.geopolityka.org/komentarze/witold-szirin-michalowski-syberia-nasza-niechciana-ojczyzna

Reklamy

Chors – wycharsły, ogień czy aureola?

Chors, Choros lub Chrs – słowiańskie bóstwo o niepewnej autentyczności.

W Powieści minionych lat wymienia się Chorsa jako jedno z bóstw czczonych przez Włodzimierza Wielkiego. Wzmianka o tym bóstwie pojawia się także w pochodzącym z XII wieku Słowie o wyprawie Igora, gdzie o księciu Wsiesławie, uciekającym nocą z Kijowa na Krym, do Tmutorakania, pisze się iż „wielkiemu Chorsowi drogę przebiegał”.

Powszechnie uznaje się że imię „Chors” ma korzenie irańskie (awestyjskie xvar – „aureola”, nowoperskie xoršid (خورشید l. خرشید) – „Słońce”, sanskryckie hára – „ogień”), co z kolei wskazywałoby na solarny charakter tego boga. Wskazuje się także na podobieństwo do występującego w wierzeniach Chantów i Mansów boga nieba o imieniu Krones. Zdaniem Henryka Łowmiańskiego wzmianka o Chorsie w Powieści minionych lat została dodana przez jej pierwszego redaktora, Nikona. Przebywający w Tmutorakaniu Nikon miał zapożyczyć tamtejszego solarnego Chorsa i połączyć jego postać z Dażbogiem[1].

Aleksander Brückner jednak uważał Chorsa za bóstwo rodzime, lunarne, wywodząc etymologię jego imienia od słowa wycharsły – „wynędzniały”, co miałoby się odnosić do ubywającego księżyca, względnie do słabości jego światła wobec promieni słonecznych. Księżyc zajmował skromne miejsce mitologiczne w religiach indoeuropejskich, z drugiej strony jednak w słowiańskim folklorze odgrywał dużą rolę i traktowany był z nabożnym szacunkiem[2]. Słowiańska nazwa księżyca, w przeciwieństwie do Europy zachodniej i południowej, jest rodzaju męskiego, co wskazuje na azjatyckie wpływy w słowiańskich wyobrażeniach o księżycu[2].

https://pl.wikipedia.org/wiki/Chors

Asgard – Jasny Gród Jasnych Bogów

R.A. mówi:

22 grudnia 2015 na 00:29 Robert mówi:
No właśnie, czy ktoś mógłby mi ‚wyetymologować” słowo ‚ja’? Google nic nie znajduje, więc nikt nie wyprowadził tego słowa? Niemożliwe.

Chyba nie doszukałeś, bo:

pl.wiktionary.org/wiki/ja
(…)
etymologia:
(1.1) prasł. *az[2]
(3.1) niem. ja[1]
(…)

Czyli wygląda na to, że wg wiki gupki Słowianie zapożyczyli to sobie ja od mondrali Germanóf! Hahahaha… Oj nie mogę!

A teraz na powaznie:

oS
aZ
aj
oj
jo
ja

angielski: (1.1) I (aj)
bułgarski: (1.1) аз
duński: (1.1) jeg; (2.1) jeg n
górnołużycki: (1.1) ja
hiszpański: (1.1) yo; (2.1) yo m
holenderski: (1.1) ik
jidysz: איך (ich)
kaszubski: (1.1) jô
kataloński: (1.1) jo
litewski: (1.1) aš
niemiecki: (1.1) ich
norweski (bokmål): (1.1) jeg
norweski (nynorsk): (1.1) eg
nowogrecki: (1.1) εγώ (egó); (2.1) εγώ n
połabski: (1.1) jo
pruski: (1.1) as
słoweński: (1.1) jaz
szwedzki: (1.1) jag

Nie wspominając o :

jaZ’Ni… która jest niczym innym niz właśnie tym ja…

pl.wiktionary.org/wiki/ja%C5%BA%C5%84#pl

jaźń (język polski)[edytuj]

wymowa:
IPA: [jäɕɲ̊], AS: [i ̯äśń̦], zjawiska fonetyczne: wygł.• podw. art. wymowa ?/i
znaczenia:
rzeczownik, rodzaj żeński
(1.1) świadomość siebie i swojej osobowości
(1.2) w psychoanalizie: element osobowości
kolokacje:
(1.2) rozdwojenie jaźni
synonimy:
(1.1–2) ja

A co to jaZ’N’?

jaZ’N’
jaSNy

ja+S’Nie”

ja+SeN

pl.wikipedia.org/wiki/Ja%C5%BA%C5%84

Jaźń – oś, wokół której organizuje się struktura psychiczna człowieka. Jest odpowiedzialna za przepływ informacji z części świadomej do nieświadomej i odwrotnie. Pełni funkcję integrującą. Celem Jaźni jest własne urzeczywistnienie w procesie teleologicznym (celowościowym), ale w trakcie rozwoju jednostki elementem pośredniczącym na tej drodze jest wytworzenie „ja” (czyli ego).

W terminologii Carla Gustava Junga Jaźń stanowi centrum życia psychicznego i całości psychiki[1]. Z poziomu nieświadomości podejmuje próby kierowania psychiką jednostki[2]. Jest celem i źródłem energii dla rozwoju człowieka poprzez proces indywiduacji, jak również motorem wszelkiej twórczości i duchowych poszukiwań[3]. Jaźń zaliczana jest do archetypów. Zawiera obraz Boga[4][5]. Przez późniejszych autorów bywa określana jako cząstka istoty ludzkiej w Bogu , odpowiednik Królestwa Bożego wewnątrz człowieka z doktryny chrześcijańskiej[6].
(…)

aZ = oS’ = ja

R.A. mówi:

JaZ’N’
JaS’N’+(eje)

Myślę, że jest to związek ze JaSNy i JaZNy, jak PR”+JaZNyPR”+JaSNy

Dodatkowo

Ja+ZN+a(M)

I co Wy na to?

Robert mówi:

Dlaczego tak brzmi, jaki to ma sens, skąd się to wzięło? W mojej hipotezie jest to trywialne: musi istnieć świtało, bym mógł stwierdzić, że moje i innych „ja’ istnieje.
Stąd z moim i innych ‚ja’ wiążę się wszystko co poniżej, opis cech człowieka, także ta ‚blask, świetność i wspaniałość” jest ukierunkowanym męskim opisem ‚ja’ pięknej kobiety, natomiast „siła i tężyzna fizyczna” żeńskim opisem ‚ja’ sprawnego mężczyzny.
oja (ओज)
1. światło

2. blask, połysk
3. świetność, wspaniałość

ojas (ओजस्)
1. światło, blask, połysk
2. wigor, siła, tężyzna fizyczna 3. energia, witalność, żywotność 4. zapał

R.A. mówi:

Może zwyczajnie „jo” lub „oj” – patrz tzw. prawo Brugmanna?

Jest jeszcze np:

Ja+R”/Z”yC’/T’
Ja+RaC’/T’
Za+R”/Z”GaC’/T’

Ja+SNo
Ja+SNy

Wygląda na to, że dźwięki zapisywane jako „Z” i „j” mogą wymieniać się…

Jasny

Jasza (łac. Yassa) lub Jesza (łac. Jessa) – bóg zachodniosłowiański, wzmiankowany od roku ok. 1405 w szeregu źródeł staropolskich, zwykle określany jako rodzimie polski lub lechicki. Według tychże przekazów czczony jeszcze na początku XV wieku w trakcie wiosennych obrzędów i widowisk ludowych. Najstarszym znanym źródłem wymieniającym bóstwo Jasza (łac. Yassa) jest Postylla kazań niedzielnych Łukasza z Wielkiego Koźmina (tzw. Postylla Koźmińczyka) z roku 1405[1], której kluczowy fragment został odkryty i opracowany dopiero w roku 1979[2]. Z kolei przekazem najbardziej znanym pozostaje kronika Jana Długosza z roku 1455, w której bóg Jesza zostaje utożsamiony z rzymskim Jowiszem. W przebiegu badań akademickich ze względu na skąpe lub stosunkowo późne źródła historyczne charakter tego bóstwa pozostaje przedmiotem ożywionej dyskusji.

Jednocześnie Włodzimierz Szafrański podkreśla, iż imię boga – Jesza – cechuje wyraźny związek etymologiczny z innym bogiem indoeuropejskim – celtyckim Esusem[9], którego imię wywodzone jest, podobnie jak w przypadku nordyckich Assów, z tego samego indoeuropejskiego rdzenia *ansu- (pan, władca, bóg)[14]. W przypadku drugiej formy imienia bóstwa – „Jasza” – Włodzimierz Szafrański zauważa, iż dodatkowy wpływ na jej ukształtowanie (oprócz celtyckiego Esusa) wywrzeć mogło sarmackie/alańskie plemię Jasów w pewnym momencie przebywające na części terenu dzisiejszej Polski[15].

Najbardziej tajemniczy z Bogów dawnych Polaków: niebiański Jassa, a właściwie Jasz lub Jasza. Po blisko półrocznych poszukiwaniach, w których materiały zebrali i przedyskutowali wspólnie Grzegorz Niedzielski, Kazimierz Perkowski i Wojciech Jóźwiak, wskazać możemy na następujące powiązania:

1. W źródłach historycznych bóg Jassa / Jessa jest jednym z bogów wymienianych najczęściej, a określanych jako polski:


– Koźmińczyk (1405-1412),(Yassa, żywy obrzęd wiosenny i nieznane wcześniejsze kroniki).
– Statua provincialia (1420), (Yassa).
– Sermones Cunradi (1423), (Yassa/Ysaya).
– Postilla Husitae przed (1450) (Yesse).
– Glosa przy S.Adalberti (vita ~1450), (agyejsze).
– Roczniki Długosza (1455), (bóg Jowisz-Jessa).
– Kronika Miechowity (1521), (Jessa).

2. Polański Jassa / Jessa czczony był, jak wynika ze źródeł średniowiecznych, przede wszystkim w okolicach równonocy wiosennej, ale prawdopodobnie i jesiennej (oraz poranka i zachodu) poprzez uczty ofiarne z wykorzystaniem głazów z wnękami ofiarnymi. Analiza porównawcza wskazuje, iż mógł to być bóg-wojownik na białym rumaku, ale także przyjazny gospodarz i dostarczyciel dóbr, analogicznie jak zachodniolechicki Świętowit i ożywiający przyrodę jak zachodniolechicki Jarowit i wschodniosłowiański Jaryło – bogowie o cechach gromowładnych.

3. Najbardziej prawidłowa wymowa to Jasz/Jasza lub Jas/Jasa choć w zależności od regionu mogły pojawiać się inne formy, np Jaś/Jaśa (por. polscy: Jasień=Jaś=Jaszink). Większość znaczeń o takich rdzeniach ulega licznym modyfikacjom (s-ś-sz-ź-z, a-e-o-u). Imię Jassa wykazuje silne związki znaczeniowe z jasnością niebios, po czym najprawdopodobniej ekspanduje na inne pola znaczeniowe (jaść, jasion, jasieł itd).

4. Słowianie w odniesieniu do polskiego Jassy/Jessy kwalifikują się do grupy ludów indoeuropejskich gdzie rdzeń *ansu (pan, władca, bóg) przechodzi na bóstwa najwyższe i niebiańskie, czyli również: Celtowie – Esus, Germanie – Ass, Sarmaci – Uaszo (również plemię Jassowie), Persowie – Asza/Asura. Spokrewnione znaczeniowo indoeuropejskie *awes-, aus-, *awsa- (świecić, błyszczeć) objawia się natomiast w imieniu kaszubskiego boga Jaster/Jastrzebóg (jak dotąd ignorowanego w komparatystyce), a kulturowo najbliższego polańskiemu Jassie/Jessie. Oraz u rosyjskiego boga Usień/Awsień, a na gruncie bałtosłowiańskim u łotewskiego boga Jeusens/Jusens/Usinsz.

5. Interpretatio romana w odniesieniu do Jassy wydaje się być najbardziej prawidłowe, jeśli w pierwszym rzędzie zastosować je nie tyle do Jowisza co do dwu- lub czterogłowego Janusa, uważanego za poprzednika Jowisza. Janus dzierży klucz (por. polski herb Jasieńczyk i góra kultowa św.Piotr/Połom na kopcach jasienickich) analogicznie jak u wszystkich Słowian ludowy św. Jerzy, który otrzymuje klucz od Matki Boskiej lub Marzanny(sic!). Janus jest również bogiem wędrującym jak słowiańscy Świętowit i Jaryło oraz postacie władców wędrujących z legend polskich.

6. Wiele wskazuje za tym, że święte zwierzęta Jassy/Jessy (obok wspomnianego powyżej białego rumaka) to orzeł, jastrząb i jaskółka. Jesion podobnie jak dąb, posiada wszelkie znamiona drzewa gromowego, w tym w wierzeniach ludowych moc odstraszającą węże (symbolizujące świat bóstw podziemi). Zwrócić tu można uwagę także na kwiat jasieniec piaskowy oraz chaber, dawniej zwany również jasieńcem.

I więcej w poniższym artykule.

Wniosek z tego taki, że forma imienia boga, podana przez Długosza jako Jessa, najprawdopodobniej nie jest postacią pierwotną, ale zniekształconą przez autorów zapisów, posługujących się łaciną. Łaciński alfabet nie posiadał prostego odpowiednika fonetycznego dla słowiańskich głosek ś / sz. Jak podaje Edward Polański w artykule Reformy ortografii polskiej – wczoraj, dziś, jutro do 1440 roku, gdy Jakub Parkoszowic, rektor Akademii Krakowskiej i autor traktatu o ortografii polskiej, zaproponował nowy sposób oznaczania spółgłosek twardych i miękkich, literą „s” oznaczano aż sześć różnych dźwięków: s, ś, š (czyli sz), oraz z, ż, ź. Niektórzy autorzy dla oddania używanych w mowie polskiej dźwięków zaczęli używać dwuznaków (np. wzmiankowanego ss) i trójznaków (sch, jak w schuka, czyli „szuka”). W ten sposób w Bulii gnieźnieńskiej pojawiają się Curassek, czyli Kurasek, czy Cosussec – Kożuszek[7]. Rzeka Jasieł, prawy dopływ Wisłoki, to w zapisach średniowiecznych Jassel, Iassel, Iasol, czy Jasel[8].

Jaka forma imienia byłaby zatem prawidłowa? Jeśli wziąć pod uwagę podane wyżej przykłady, należałoby postulować formę Jasz(a) / Jas(a) opartą na rdzeniu jas-, oraz możliwe pochodne Jaś(a) / Jaz(a) / Jaź(a) / Jaż(a), z możliwością przechodzenia samogłoski „a” w „e”. Andrzej Bańkowski, w Słowniku etymologicznym języka polskiego, przy okazji hasła „Jaź”[9] podaje, że wcześniej mogła istnieć nazwa osobowa Jaź, w XIII – XIV wieku trudna do odróżnienia od imienia Jasz, a taka najprawdopodobniej powstałaby z doprowadzenia w bezpośredni sposób do pierwotnej formy Yassy.

http://www.bogowiepolscy.net/jassa-jessa.html

W książce Królowie z gwiazd zaproponowałem dwie możliwe drogi powstania imienia Jessy. Pierwsza posiada związek z ie. *ansu – „pan, władca, bóg”, pojawiającym się w imionach germańskich Asów i wedyjskich Asurów, grup bogów oraz etnonimach Sarmatów, którzy zwali siebie Asami ( jedna z grup plemiennych używała nawet nazwy Jassowie). Rdzeń *ansu przechodzi szereg transformacji i pojawia się w sanskryckich określeniach boga – Iś, Iśa, Iśana, blisko związanych z pochodnym jaśas– znaczącym „blask, zaszczyt, szczytny” (oznaczając także jedną z postaci Bhagawany) ma więc analogiczne znaczenie do lepiej znanego ie. *di – „świecić, jaśnieć”, od której formy pochodzą imiona Jowisza, Djausa, Dzeusa (Zeusa), Dievasa i innych bogów niebios. Naszą rodzimą analogią do nich są takie określenia, jak jasny, jaśnia („blask”), jaska („gwiazda”), opierające się już na naszym własnym, słowiańskim rdzeniu jas(k)-. Druga etymologia wiązała się z terminami związanymi z jedzeniem, dokładnie z ucztą ofiarną, czyli jościem oraz ogólniej jeściem (jedzeniem) oraz jaszczem, wgłębieniem czy rodzajem miski, przez co pojawiają się analogie do wedyjskiego – iśta oraz irańskiego – yasta, określeniami ofiary i samego ofiarnika – yaśtar[10]. Dla porównania przypomnę, że formy imienia długoszowego Jowisza – Jessy, jakie pojawiają się we wcześniejszych zapisach, to Yassa, Ysay, Yesse, Jasz (Yassa).

Jeśli porównamy teraz Jasza z germańską nazwą plemienia bogów, to musimy pamiętać o dwóch formach, jakie ona przyjmowała: anss i ass. Ta druga nazwa odnosiła się w staroislandzkim do „belki” w znaczeniu rzeźbionego, drewnianego słupa z wyobrażeniami bogów, przez co próbowano nawet w przeszłości wywodzić germańską nazwę bogów od słupa kultowego, co jak podaje Leszek P. Słupecki jest wyraźnie chybione. Raczej należałoby mówić o wtórnym procesie przejęcia terminu „bóg” przez jego kultowe wyobrażenie. Więcej wspólnego asowie mają z irańskim ahura / asura, o identycznym znaczeniu, czy łacińskim anima – „dusza” oraz gockim usanas – „oddychać”, co nawiązuje do kojarzenia postaci boga z oddechem, natchnieniem, duchem (podobnie w grece theos– „bóg” związany jest z thyō / thynō – „wieję”)[11]. Czy naszego Jasza przejęliśmy tym sposobem od German lub irańskich Sarmatów? Możliwe, ale niekoniecznie, bo ie. rdzeń *ansu – „pan, władca, bóg”, pojawia się jako wspólny dla ludów indoeuropejskich. Jak widać z przykładów germańskich i irańskich, głoska „n” może zanikać i wtedy zamiast rdzenia *ansu- mamy *asu- / *as-, przy charakterystycznym, słowiańskim nagłosie sprawiającym, że na początku wyrazów przed i, ь, ě, e, ę, pojawia się głoska „j”, dające formę jas-. A więc Jasz(a), może znaczyć pierwotnie „Pan / Władca / Bóg”, odmiennie niż w większości języków zachodnioeuropejskich, gdzie pochodzi on od *di-, które istnieje jeszcze w bałtyjskim określeniu boga niebios Dievsa. Możliwe są tutaj wpływy irańskie (sarmackie lub scytyjskie), zarówno na Słowian, jak i German, bo u Irańczyków dew stało się określeniem demona, antyboga, a bóg to ahura / asura. Podobne określenie boga istniało także u Celtów, czczących Esusa, którego imię także pochodzi najprawdopodobniej od *ansu- i oznacza „Pan / Władca / Bóg”. Obydwa terminy łączą się z sobą w wyobrażeniu postaci boga i króla, jako „Jasnego [Pana]”, występuje tutaj bowiem ekwiwalencja:

jasność / blask ↔ władza / panowanie ↔ bóg ↔ władca / król

Rzymski Jowisz nosił przydomek Lucetius, „Jaśniejący, Błyszczący”, a pierwotnie zwany był Diovis „Błyszczący” i Diespiter – „Ojciec (-piter) Dnia (dies-). Później, pierwsza głoska („d”) zanikła i pojawiła się forma Iovis– Jowisz. Podobne źródło mają imiona innych, indoeuropejskich bogów niebios, Dzeusa, Diewasa, Djausa, wywodząc się od ie.*di-„świecić, jaśnieć”. Co ciekawe, w językach słowiańskich rdzeń di- oznaczający kiedyś boga pojawia się później w określeniach diabła – djasek, dies, dias, skąd przekleństwo „do djaska!”. Podobnie jak w łacinie, przy zaniku głoski „d”, pień słowotwórczy daje formę jas- znaczącą „jaśnieć, błyszczeć”, jak w ruskiej nazwie jasnej gwiazdy – jaski, czy naszej jasności. Etymologię i znaczenie imienia Jessy / Jasza, jako „Jaśniejącego [Boga]” można więc wywieść wprost od „jasności”. Na tym nie koniec porównań. Osetyński, czyli pierwotnie sarmacki Uasho / Washo (washa – przysięga), bóg strzegący przysiąg, powiązany jest z adygejskim terminem wašo – „nieboskłon”, a pochodnym od niego jest wašxwa – „grom i błyskawica”. Irańskim odpowiednikiem terminu wašo jest aša – „prawda, boski porządek”. Forma irańska wymawiana „asza”, co jest również imieniem irańskiego boga Asza, niebiańskiego kapłana i ducha ognia, przy słowiańskim nagłosie może dać wprost formę „Jasza”. Uzasadnione byłyby tym sposobem uraniczne i piorunowe cechy Jasza. Co ciekawe, w archaicznym słowiańskim, zachowanym dzisiaj tylko w kaszubskim, głoska „j” wymienia się na „w”, w który to sposób „jutro” przybiera postać „witro” (w Poznańskim istnieje miejscowość Jutroszyn, dawniej Jutrogoszcz z oboczną nazwą Witrogoszcz), skąd scs. werd – „jasny”, stpol. wiodro – „jasna pogoda, upał”. Również osetyński / sarmacki bóg Waszo mógłby więc przybrać przy wymowie przez Słowian formę Jaszo / Jasza.

http://www.bogowiepolscy.net/jassa-jessa-2.html

jasło – żłób

jasełka

ale może jasło nie ma związku z jasnością tylko: jadło daj = jasło, jadło – słomę daj = jasło, jadło słoma = jasło

Jasnogtród

Asgard (duń. i szw. Asgård, bokmål Åsgard, nynorsk Asgaard, staronord. Asgarðr, staroang. Ōsgeard; as – „bóg”, garth – „dwór”, „ogromna przestrzeń”) – w mitologii nordyckiej jedna z Dziewięciu Krain zamieszkana przez dwa szczepy bogów: Asów i (po zawarciu z nimi pokoju) Wanów. Do Asgardu prowadzi tylko jedna droga – Tęczowy Most Bifrost. Schodząc z Tęczowego Mostu, wchodzi się na zieloną równinę Idawall, natomiast najbardziej wysunięte na południe jest Gimle. Siedziba bogów podtrzymywana jest przez czterech krasnoludów: Austriego, Westiego, Nordiego i Sudriego. Inna teoria mówi, że Asgard był rajem wojowników i miejscem, gdzie przebywali bogowie. Prowadziły do niego setki drzwi. Belkami były włócznie, a dachówkami tarcze. Wojownicy opuszczali pałac zmarłych tylko po to, by ćwiczyć się w sztuce wojennej.

Asgard został wybudowany na wschód od Wanaheimu. Mury obronne wybudował pewien Olbrzym, który w zamian chciał pojąć za żonę Freję, zażądał również Słońca i Księżyca. Jednak dzięki sile Thora i sprycie Lokiego Freja nie została żoną owego Olbrzyma.

Mimo iż Wanaheim jest starszy, większość bogów ma swoje siedziby w Asgardzie – z wyjątkiem Njörðra, Frei, Hel oraz Agir i Ran. Trzy najwspanialsze pałace należą do Odyna: Walaskjalf, Gladsheim oraz Walhalla. Żona Odyna, Frigg, obrała za swój pałac Fensalir, gdzie tka chmury. Mianem największego pałacu szczyci się siedziba Thora Bilskirnir, która znajduje się w rejonie Thrudheim. Pałac Baldura zwie się Breidablik, natomiast siedziba Ullra to Ydalir. Himinbjörg strzeże Heimdall, a wszystkie sądy rozstrzyga Forseti w Glitnir. A w krainie Folkvang w pałacu Sessrumnir zasiada Freja.

Jaśni

Azowie lub Asowie (Æsir, aesir – wym. [‚aiser] po islandzku – liczba pojedyncza Áss, żeńska forma Ásynja, żeńska liczba mnoga Ásynjur – Azyny bądź Asynje) – główna dynastia bogów nordyckich, ród dobroczynnych bogów polityki i działań militarnych, którzy władają światem.

Ich siedzibą był położony na szczycie jesionu Yggdrasil świat – Asgard. W porównaniu ze starszą dynastią Wanów dynastia Azów jest o wiele bardziej zróżnicowana; Azowie toczyli z Wanami wojnę z powodu śmierci Gullveig, jednej z Wanów. Rozwiązano to pokojowo – Wanowie i Asowie zawarli pokój i sojusz, na znak którego wymienili jeńców wojennych (Njörðra za Mimira).

Wanowie zostali zepchnięci do roli bóstw opiekuńczych, pokoju, płodności i żyzności.

Edda wymienia następujących bogów tej dynastii: Odyn, Thor, Baldur, Tyr, Bragi, Hajmdal, Hodur, Widar, Wali, Wili, We, Ull, Forseti.

Azyny to: Frigg, Saga, Eir, Gefion, Fulla, Sjöfn, Löfn, War, Wör, Syn, Hlin, Snotra, Gna, i Bil.

As – Jas – jasny

Asgard – Jasnygród

to że gard to gród to chyba nawet dla wikipedii jest oczywiste

Moim zdaniem było tak Wanowie to Bogowie Skandynawów. Potem przyszli Słowianie ze swoimi bogami Asami czyli Jasnymi. Może to też być zmitologizowany opis podboju Skandynawii przez Słowian.

Węgrzy, Hunowie, Sumerowie i rzekomy język sumeryjsko-ormiańsko-węgierski

Znalazłam artykuł w którym zawarte są dziwne tezy odnośnie Węgrów, Hunów i języka węgierskiego. Zarówno w świetle tego czego się dowiedziałam do tej pory jak i oficjalnej wersji historii jakoś nie pasuje to do niczego. Jestem ciekawa co na ten temat sądzicie zwłaszcza od strony językoznawstwa i genetyki.

http://niepoprawni.pl/blog/5999/co-maja-hunowie-do-piernika

http://niepoprawni.pl/blog/5999/pochodzenie-wegrow-i-hunow-czyli-nalezy-wreszcie-zrobic-porzadek-w-glowach-historykow

Chrześcijaństwo i Hunowie, Ormianie, Węgrzy i Partyjczycy? Czyli na zasadzie „przygadał kocioł garnkowi”, to nie Hunowie-Węgrzy, a Rzymianie byli barbarzyńcami! Niezależna razem z Gazetą Polską i innymi organami prawicowymi należą do moich ulubionych lektur. Mieszkając zagranicą, stało się to zupełnie przez przypadek, bo sklep Instytutu Polskiego w Budapeszcie, który sprzedawał polskie książki, gazety i czasopisma, już ładne kilka lat temu zamknął swoje podwoje. To samo jest w Sztokholmie! Ale podczas ostatniego pobytu w RP, moja siostra z Zakopanego zwróciła mnie na nie uwagę, bo Ona stale kupuje obie gazety!

Bez umniejszania intencji szanowanego, uważanego i lubianego przeze mnie Pana kol.red.Józefa Darskiego, tytuł jego artykułu nieco zaszokował mnie i dlatego jako Polak-Węgier-Ormianin, chciałbym przy okazji sprostować kolosalny błąd historyczny, rozpowszechniany przez historyków! Na temat ten nie tylko na Węgrzech ukazało się już mnóstwo książek pióra znakomitych sumerologów, w tym niedawno zmarłego Prof.Dr.Ferenca Badiny-Jós – kierownika katedry sumerologii Uniwersytetu OO Jezuitów w Buenos Aires, czy Prof.Dr.ks.Andrása Zakara – ostatniego sekretarza i spowiednika J.Eminencji Józsefa kardynała Mindszenty-Pehma (czyli Bema).

Chodzi o pochodzenie Huno-Węgrów, Ormian, Kurdów, Greków i Basków! A przede wszystkim o bzdurę psedonaukową, wynalezioną przez Szakala z Bresci – kata narodów Haynaua, który nakazał kilku swoim ludziom (Hunsdorfer, Budenz i inni) sprecyzowanie teorii „ugrofińskiego pochodzenia Węgrów-Hunów” w celu ich zniesławienia, uczynienia ich „narodem koczowniczym, nie pasujących do ram kulturalno-społecznych” Europy! Ci najemnicy Haynau tak sprawnie zabrali się do dzieła popieranego przez Wiedeń po rozdeptaniu Węgierskiej Wiosny Ludów, że stali się członkami Węgierskiej Akademii Nauk! I te bzdury pomnożli do sześcianu „naukowcy” Stalina, którzy ugruntowali tym zniesławienie Węgrów!

Według coraz większej ilości historyków zajmujących się okresem przedstarożytnościowym (Węgrzy nazywają to Prehistoria Narodu – Nemzeti Őstörténet), Hunowie, Węgrzy, Ormianie i ich krewni Grecy, potomkowie Medów Kurdowie oraz potomkowie Fenicjan Baskowie są narodami postsumeryjskimi! Najważniejszym dowodem tego jest identyczna struktura wspomnianych języków, oczywiście przez tysiąclecia nieco zdeformowana. Według tych naukowców, język Węgrów i Hunów jest najczystszą z obecnie istniejących gwar języka sumeryjskiego! Język staroegipski i archaiczny egipski, ze zdeformowaniami tłumaczony przez Francuzów, Anglików i innych, naukowcy węgierscy z łatwością potrafią rozszyfrować przy pomocy swojego języka!

Wiele imion, nazw geograficznych itd znajdujących się w Starym Testamencie są pochodzenia nie żydowskiego, a sumeryjskiego i do dzisiaj tylko na węgierski są „przetłumaczalne”! Inaczej: mają węgierski sens! Albo staroormiański! Podam kardynalny przykład takiej nazwy ormiańskiej! Serbowie do dzisiejszego dnia nie potrafią sklecić genezy nazwy swojego narodu, bo nie figuruje w słowniku języka starosłowiańskiego, ani w żadnym z obecnych języków słowiańskich. Tymczasem po staroormiańsku Srb (Սրբ) oznacza: „cudowny, święty”. W okresie bizantyjskim największa ilość klasztorów zanjdowała się na zachodzie imperium! W Bułgarii (Veliko Trnovo) oraz w Kosowie i Metohiji – kolebce narodu serbskiego! Przeorami tych klasztorów byli Ormianie, to oni nazwali tą ziemię Srb – czyli świętą! Stąd Srb i Srbija po serbsku!

Kto zna historię starożytnego i średniowiecznego Bizancjum, doskonale wie, że wielu jej cesarzy było pochodzenia ormiańskiego! Rody Palailogos (Παλαιολόγος), Izauryjczycy (Ίσαυρος), Angelos (Άγγελος), Komnenos (Κομνηνός), Kantakuzenos (Καντακουζηνός), Dukas (Δούκας) itd stanowili boczne linie ormiańskich domów panujących Arszakuni/Arsacydzi (Արշակունի) i Bagratuni (Բագրատունի). Oba ormiańskie domy były pochodzenia huńskiego, o czym świadczy końcówka -uni powstała ze zniekształconego Huni, co po starowęgiersku i po ormiańsku oznacza „Hun”! (ale po ormiańsku Grecy to również Hunowie!) Przy czym przez długie tysiąclecia jedna boczna linia Arszakunich/Arsacydów to ormiańscy cesarze, druga partyjscy cesarze, trzecia scytyjscy cesarze, a czwarta – główna: dom Attyli i św.Stefana! Bagratuni z koleji byli najwyższymi arcykapłanami tych czterech bratnich imperiów! Arcykapłanami chaldejskimi – wiary w jedynego Boga – Stworzyciela! Tą wiarę chciał zrehabilitować egipski faraon Ehnaton! (słońce było tylko symbolem, takim, jak krzyż u chrześcijan!) To za zgodą i poparciem naczelnego arcykapłana chaldejskiego Hunów, Ormian, Partów i Scytów, którzy „przy okazji” byli księciami koronacyjnymi, cesarz ormiański Trdat Wielki Święty (Սրբ Տրդատ Գ Մեծ) przyjął chrześcijaństwo z rąk partyjskiego biskupa, Świętego Grzegorza Oświeciciela (Սրբ Գրիգոր Լուսավորիչ) – kanonizowanego przez wszystkie kościoły chrześcijańskie!

Językiem narodowym Scytów i Partów (którzy tyle wspólnego mieli, a dokładniej: nie mieli z „narodami irańskimi”, jak Polacy z „narodami germańskimi”) był starowęgierski! (Bo takie bzdury piszą niektóre encyklopedie i „historycy”, opierający się m.inn na bzdurach napisanych przez Marco Polo i innych podróżników-analfabetów!) Nic więc dziwnego, że po ochrzczeniu Ormian, Gruzinów i Kaukazskich Albańczyków, zabrał się do chrzczenia Hunów i Węgrów, o czym jest mnóstwo przekazów w starożytnych kronikach ormiańskich! Syn Świętego Grzegorza Oświeciciela, biskup Święty Grzegorz (Սրբ Գրիգոր) właśnie podczas chrzczenia jednego z plemion Hunów, zginął śmiercią męczeńską na równinie Wadnian niedaleko Derbentu. Wtedy to spadła jemu z głowy szczerozłota korona biskupia ojca, która stała się łupem Hunów, a później Koroną Świętego Stefan – pierwszego króla Węgrów, po matce zresztą również pochodzenia ormiańskiego! Bo zwyczajem we wszystkich domach Arsacydów było małżeństwo z przedastwicielem innej bokowej linii tego domu! Na koronie Stefana I większość płytek z obrazkami świętych, to rówieśnicy i przyjaciele pierwszego Patriarchy – Katolikosa Wszech Ormian! Bo korona zamknięta już od wielu tysiącleci była koroną sakralną! Najlepszym dowodem faktu, że przed Stefanem I Węgrzy i Hunowie już od wielu wieków byli chrześcijanami jest ten ogromny zbiór archeologiczny, odkopany również na terenie Kotliny Pannońskiej, w których można znaleźć mnóstwo krzyży sakralnych, naczyń, torb itd z krzyżami. Takie zbiory naczyń można zobaczyć we wiedeńskich i budapeszteńskich muzeach! Należą także do nich starochrześcijańskie groby odkopane na południu Węgier w Pécs!

Chrzest rzymskiego cesarza Konstantyna Wielkiego to również dzieło Ormian! Nikt z historyków kościoła nie zastanawiał się nad faktem: dlaczego Konstantyn dobrowolnie pozbył się mitu boskości, otaczającego wszystkich cesarzy rzymskich, skoro nigdy nie ochrzcił się! (Ponoć ochrzczono go na łożu śmierci, ale wówczas konający przeważnie nie jest już przy zmysłach). Ormianie zawsze byli ludźmi czci i honoru! Dziad ormiańskiego cesarza jeszcze z Dioclecianem podpisał traktat o prześladowani chrześcijan. Ale ponieważ w Armenii nigdy nie było więzień, niewolnictwa, a tym bardziej kary śmierci, chrześciijan skazywano na banicję. Kiedy Trdat ochrzcił się, postanowił traktat Diocleciana wypowiedzieć! Inny panujący byłby posłał kuriera z listem, który …straciłby głowę! Ale szczerość, prawdomówność, szacunek do innych Ormian był większy! Trdat sam pojechał do Rzymu! I to w towarzystwie wszystkich królów, książąt i ich lenników (Armenia od zarania dziejów była demokratyczną konfederacją niepodległych królewstw, księstw, a nawet miast-republik!)

W rezultacie decyzji Trdata, któremu towarzyszył Patryarcha-Katolikos, ogromna „armia” ormiańska przybyła do Rzymu, od czego Konstyntyn – dosłownie: dostał wypieków, bo w wojnie domowej, usuwając swoich konkurentów, prawie zupełnie stracił potężną niegdyś armię (akurat wtedy pokonał ostatniego konkurenta – Maxentiusa!)! A Rzymianie panicznie bali się Ormian i Partów, bo w sojuszu krwi z Partyjczykami, Ormianie dwukrotnie tak pobili Rzymian, że na polu bitwy pozostał nawet cesarz Rzymian! Taką była bitwa pod Magnezją (190 p.n.e.). Nic więc dziwnego, że przyjacielskie porady Trdata i Grzegorza wziął za rozkaz! Bez nich nie ogłosiłby Dekretu Mediolańskiego. I jeszcze jedna ciekawostka: Grzegorz i rzymski biskup Sylwester I według oryginalnego traktatu przechowywanego w skarbcu jednego z ormiańskich klasztorów, na wieczne czasy uznał zwierzchnictwo Katolikosa Wszech Ormian! To było faktyczną przyczyną późniejszego rozpadu kościoła! Tu należy jeszcze nadmienić Aleksandra Wielkiego (Αλέξανδρος ο Μέγας , Μέγαλέξανδρος), który dlatego wyruszył z ekspedycją na wschód (na tereny Partii, Armenii, Scytii), bo szukał swojej legendarnej praojczyzny – Sumeru! A archaiczny język grecki tyle różnił się od archaicznego ormiańskiego i archaicznego węgierskiego, co dzisiaj góralski od polskiego i słowackiego!

Wracając do Sumeryjczyków! Język sumeryjski był-jest językiem jednorodzajowym! Nie było w nim odmiany na „on, ona, ono itd”! I takim jest węgierski, baskijski, kurdyjski i ormiański! Co więcej: wszystkie te języki mają taką samą składnię zdań, odwrotną do języków indoeuropejskich, brak (a raczej minimalną ilość) zaimków! Oprócz tego każdy z tych języków, włącznie ze starogreckim, posiada identyczny rdzeń! Rdzeń, czyli zasób kilku tysięcy pojęć, które matka musi przekazać swojemu niemowlęciu w interesie jak najszybszego komunikowania się z nim! Znając np rdzeń języka rumuńskiego, można śmiało powiedzieć, że z pochodzeniem romańskim (czy z Dakami) nic wspólnego nie mają! Są oni Słowianami, którzy w średniowieczu sklecili swój język mieszając starosłowiański z językiem łacińskim w nowy język! A łacina była tym światowym językiem, którym dzisiaj jest np. angielski, czy u ludów wyznających islam arabski! Wielu „Arabów” nic wspólnego nie mają z byłymi plemionami semickimi! Takie są ludy Iraku, Egiptu, Libii, czy Syrii!

Hunowie, jak wszystcy Sumeryjczycy, nigdy nie prowadzili zaborczych wojen, nie podbijali inne narody i byli tak samo humanistami, jak byli i są nimi Ormianie, Węgrzy, Grecy, Kurdowie, Baskowie i inni, którzy tylko wtedy sięgają po broń, kiedy mają już dość obcego ucisku! To Imperium Rzymskie na zasadzie „przygadał kocioł garnkowi”, szerzyło o Ormianach, Hunach, Parfijczykach itd to, że „są to barbarzyńcy”, podczas kiedy to właśnie oni byli barbarzyńcami! Rzymianie w pień wytępili Etrusków – Pelazgów: Ormian z pochodzenia, którzy ułożyli podwaliny rzymskiej kultury! W pień wycięli Fenicjan i Kartagińczyków i innych! „Wielcy” rzymscy cesarzowie byli pospolitymi rabusiami i ludobójcami! Zaatakowali sąsiada, wycięli w pień ludność, tych najsilniejszych (czy najpiękniejsze) skuli i zrobili z nich niewolników, których rzucali na pożarcie lwom, albo z kobiet uczynili kochanki-prostytutki, a wszystko, co przedstawiało wartość – rabowali i między sobą dzielili się łupem! Mimo, iż jedno z dziesięciu przykazań mówi: nie kradnij! Inne: nie zabijaj! Jeszcze inne: nie pożądaj żony bliźniego swego, ani żadnej rzeczy, która jego jest!” Aquedukty, amfiteatry, łaźnie itd – nic wspólnego nie mają z niekulturalnymi Rzymianami! A kultura antyczna tym bardziej, bo pochodzi od Sumeryjczyków! Czyli Ormian, Partów-Scytów-Huno-Węgrów, Kurdów, Fenicjan-Basków, Staroegipcjan!

Piszę o tych sprawach bardzo dużo w jednej z moich książek oczekujących na wydawcę i wydanie!)

Szczęść Boże!

Węgrzy to zmadziaryzowani Słowianie

Gorki mówi:

7 stycznia 2016 na 22:11

+Barbaric Sanskryt jest zreformowanym jezykiem bialych ktory powstal 300 lat po ich osiedleniu sie w indiach w okolo 1800 p.n.e.
Owi biali przybyli z polnocy i zanim zmieszali sie z ludnoscia zamieszkujaca indie mowili jezykiem niemalze blizniaczo podobnym do tego uzywanego przez slowian.Wegrzy sa zmadziaryzowanymi slowianami w bardzo duzej czesci,to wynika z ich dominacji politycznej, Madziarom blizej do finow i estonczykow bylo. A azjaci o ktorych wspomniales sa nam bliscy z uwagi na Scytow tam sie panoszacych w starozytnosci,kolo altaju tez ich mogily mozna znalezc.
Co do lingwistyki to zwaz ze sproro w tym polu zostalo zafalszowane i naklamane to ze ktos uwaza iz slowo znac pochodzi od hunskiego nie znaczy ze jest prawda.
Pokaż mniej

Gorki Burlak21:46

Zobacz sobie ow filmik na szybko,tych podobienstw jest za duzo,jezyki slowianskie nie sa kreolskie,takimi sa zachodnioeuropejskie.

Dragomira mówi:

Owi biali przybyli z polnocy i zanim zmieszali sie z ludnoscia zamieszkujaca Indie mowili jezykiem niemalze blizniaczo podobnym do tego uzywanego przez slowian.Wegrzy sa zmadziaryzowanymi slowianami w bardzo duzej czesci,to wynika z ich dominacji politycznej, Madziarom blizej do finow i estonczykow bylo.

Całkowicie się z tymi twierdzeniami zgadzam. Węgrzy byli Słowianami a Madziarzy to lud Ugro-fiński. Na Węgrzech jeszcze w dwudziestoleciu między wojennym madziaryzacja Słowian trwała w najlepsze, jeszcze wtedy było kogo madziaryzować.

Język huński jest nieznany

Gorki mówi:

7 stycznia 2016 na 22:04
Barbaric skomentował(a) film w YouTube.
Udostępniony publicznie – 19:16

A tak propo kronik Frankońskich/Germańskich/Świeto Cesarskich,

W VI – VIII wieku Goci przestają istnieć jako naród o
tej nazwie, stają się Słowianami(suewam): Polanami, Drewlanami,
Siewierzanami, Radymiczami, Dregowiczami, Wiatyczami. W
wyniku kilkuwiekowej zależności od Hunów(kunam) mówią językiem
nowopowstałym, w którym większość słów jest pochodzenia
huńskiego, na przykład: góra, kamień, pan, usta, ręka, rzeka,
ucho, głowa, pięć, mąż, żona, ptak, nóż, ulica, koń, ogień, woda,
niebo, krowa, mleko, koza, robota i wiele innych, ale w którym
jest także sporo słów pochodzenia gockiego (książę, chleb,
chata, chlew), a także słów celtyckich (wasal, pług, bard, bój,
dolmen) i sarmackich (Bóg, topór). Z punktu widzenia filologii,
języki Słowian bliższe są językom tureckim niż
indoeuropejskim. Język protobułgarski był językiem huńskim, z
którego wywodzą się wszystkie języki słowiańskie.

Jak się Pan do tego odniesie.
Pokaż mniej

6.a.Cz.2/3 Kroniki niemieckie o Polskim Imperium Lechito-Wandalitów i antyczne nazwy Polaków.
1Barbaric: zdjęcie z profiluGorki Burlak: zdjęcie z profilu
Ukryj komentarze

Gorki Burlak20:52

Jezyki słowianskie najblizsze sa Sanskrytowi,ponad 500 podstawowych słow i rdzeni,nawet slowo budda oznacza przeBUDZONY. Wspolne sa takze przeklenstwa np; jebać,pizda,kał. Zajrzyj na na blog Borissof albo zobacz sobie filmik Slavic vs Sanskryt mozesz tez zajrzen na strone In Nomine Jassa gdzie autor wyjasnia pochodzenie chociazby slowa Plug i jest ono prawdopodobnie slowianskie. Co do podobienstw z tureckimi to raczej w druga trone,znaczy sie od nas do nich.
Pokaż więcej

Gorki Burlak20:54

+Gorki Burlak dochodza do tego oczywiscie slowa o ktorych wspomniales.
Poza lingwistyka dowodem tego zwiazku jes genetyka.

Barbaric21:16

1
Odpowiedz

+Gorki Burlak Polakom po markerze genetycznym akurat najbliżsi są Węgrzy i … Tajikowie, Zachodni Turkmeni, Północni Irańczycy, Południowi Azerowie.

Na blog zajrzę chętnie.

W drugą stronę?
Mało prawdopodobne, słowo znajomy pochodzi od starohuńskiego snai,a słowo uważane jest za pochodzenia ałtajskiego. To samo ze słowem słyszeć, czy „u [kogoś]”.
A to tylko kropla w morzy, teoria niemiecka może być prawdziwa.
Słowa z sankryt, mogły wejść przez słownictwo irańskie (sarmackie) mieli do nich blisko jako by nie patrzeć.
Mogło być tak że sarmacji język z indoeuropeizował starobułgarski zmieszanym z celyckim i gockim (nowomową).

Kolejna sprawa Hunowie zajęli kiedyś spory kawał północnych indii…jak i kawałek arabii

Odniesiecie sie do tego co powiedzial barbaric?

Dragomira mówi:

Porypanie z poplątaniem, mam na myśli to co wypisuje Barbaric, bezczelnie manipuluje faktami.

W VI – VIII wieku Goci przestają istnieć jako naród o
tej nazwie, stają się Słowianami(suewam): Polanami, Drewlanami,
Siewierzanami, Radymiczami, Dregowiczami, Wiatyczami.

Z tym się akurat zgadzam z zastrzeżeniem że Goci nigdy nie byli narodem w współczesnym rozumieniu tego słowa. Tak Goci nagle stają się Słowianami, przynajmniej w Serbii, ojciec Got a syn Słowianin.

Język? Cóż, zacytuję wikipedię:

Język huńskiwymarły język, o którym szczątkowe informacje zostały zaczerpnięte ze źródeł łacińskich i greckich.

(…)

Posłujący na dwór Attyli bizantyński historyk Priskos zapisał w swojej relacji nazwę pitego przez Hunów napoju medos, co zdaniem niektórych lingwistów mogło być zapożyczeniem od słowiańskiego terminu oznaczającego miód[2]. Priskos przytoczył także nazwę innego spożywanego przez Hunów napitku sporządzanego z jęczmienia, kamos, która mogła być albo kolejnym zapożyczeniem słowiańskim (od kwas)[3], albo spokrewniona z tureckim kumys[4]. Podobnie za zapożyczenie słowiańskie lub germańskie (gockie) uznaje się zapisane przez Jordanesa słowo strava[5], odnoszące się do stypy urządzonej po śmierci Attyli.

(…)

Ostateczne rozstrzygnięcie kwestii językowej afiliacji Hunów nie jest jednak możliwe, ponieważ „nie ma niepodważalnego świadectwa dotyczącego ich języka. […] Bardzo niewiele słów języka Hunów – w większości imion – zostało odnotowanych we współczesnych im źródłach i ich analiza, lub, jak powinniśmy raczej powiedzieć, odcyfrowanie, nie przyniosło powszechnie zaakceptowanych lub możliwych do przyjęcia rozwiązań”[8].

https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_hu%C5%84ski

Sama mam pytanko do językoznawców co Wy na to:

Samo imię Attyla wiąże się z tureckim określeniem Wołgi (Atil/Itil). Z kolei imię jednego z jego synów, Ellaka, odczytuje się jako Ilig (turecki tytuł książęcy, używany m.in. przez Turkutów i Karachanidów), a imię drugiego syna, Dengizeka, jako zniekształcenie tureckiego Tengirer (tengir – morze, i er – mały, (szczęśliwy?) człowiek). Na podstawie tego rodzaju wnioskowań uznaje się pierwotny język Hunów za język ałtajski. Według Omeljana Pritsaka był to język ałtajski, „pomiędzy tureckim a mongolskim, prawdopodobnie bliższy temu pierwszemu niż ostatniemu. Język ten miał silne powiązania ze starobułgarskim i współczesnym czuwaskim[6]. Ponadto „fakt że Bułgarzy Asparucha – których uważamy za potomków Hunów prowadzonych przez Irnika – byli Turkami, jest także silnym argumentem na korzyść hipotezy, iż przynajmniej część huńskiego przywództwa mówiła po turecku”[7].